adas@dziugger - jogger

adasiowe miejsce

Witam na moim jogu (lub jak kto woli blogu). Żadnych tajemnic tu nie zdradzę... Chyba. A jak zdradzę to znaczy, że to tajemnicą nie było. Wpisy marudne, śląskie, operowe, podróżnicze, fotograficzne i inne. Słowem ... nie da się jednym słowem.

Napisz list w sprawie wspólnego biletu w GOP-ie

A to Toruń z jakuzzi na dachu

dnia 21 lipca 2011, o godzinie 13:11:33

Krótką chwilę spędziłem w Toruniu, ale zdążyłem zobaczyć co też kryje się na dachach. Pojawienie się dwóch osób wchodzących do jakuzzi znajdującego się na dachu kamienic zainteresowało prawie każdego znajdującego się na wieży ratuszowej. Ale zazdrośnicy - też by pewnie chcieli :D

Kilkanaście zdjęć do obejrzenia w albumie :)

Tagi: , , ,

Teatr V.O.S.A w Gliwicach w ramach festiwalu Ulicznicy

dnia 10 lipca 2011, o godzinie 14:33:56

Wczoraj , 9 lipca 2011 r. w ramach festiwalu Ulicznicy odbyło się przedstawienie czeskiej grupy/teatru V.O.S.A na gliwickim rynku. Artyści układali konstrukcje z belek (bez połączeń), żonglowali, bawili się ogniem, fajerwerkami. jeździli na rowerach. Była to bardzo dobrze spędzona godzina :)

Poniżej kilkanaście zdjęć - reszta do zobaczenia w albumie w Picasie. Kto nie był niech żałuje :)

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , ,

Pozdrowienia z Syrii :)

dnia 14 kwietnia 2011, o godzinie 20:59:19

Pozdrawiam wszystkich z kraju na Bliskim wschodzie - Syrii. Od okolo 15 dni sie tu przemieszczam po roznych miejscach. I mimo, ze przed wyjazdem balem sie tego co tu zastane (tj. demonstracji/walki itp.) to nic takiego nie zaobserwowalismy. Jedynie wczoraj nie pozwolono nam pojechac do Banijas. A tak poza tym to spotykamy tutaj pelno serdecznych ludzi. I pomocnych. I sprzedawcy nie wciskaja towaru, taksiarze nie czesto oszukuja a dzieciaki chca zdjecia :D Czad ogolnie. :) Obecnie jestesmy w Hamie. A wczesniej Damaszek, Bosra, Palmyra, Dair-zour, Dura Europos, Kalat Dzabar, Ar-Rakka, Rusafa, Aleppo, Szymon Slupnik, jakies wioski w okolicy, Tartus i Arwad, Apamea. I zostala Malula i jeszcze costam. :)

Czy jest tu niebezpiecznie to nie wiem. My tego nie odczuwamy. Ludzie tu zyja normalnie i w duzej czesci kochaja prezydenta. Temat polityczny mielismy tylko w rozmowie z imamem jednego meczetu w Aleppo :) No i kilka osob pytalo sie czy sie nie boimy. Nie mam informacji czy jest tu jakos ostro w polityce bo nie wchodze na portale teraz ;)

Sory za bledy ale dobrze przynajmniej, ze nie pisze po arabsku :D

Tagi: , ,

Styczniowa Andaluzja - Sewilla, Granada, Kordoba - czyli trochę słońca zamiast śniegu

dnia 20 marca 2011, o godzinie 00:35:11

Mając możliwość kupna tanich biletów Ryanairem można się pokusić o poszukanie miejsca z daleka od zimy. I ruszyć tam celem jego poznania. Jeszcze lepiej gdy ma się w danym miejscu znajomego. Tak był w jednym tygodniu stycznia - wylecieliśmy za śmieszną cenę do Sewilli (hiszpański region Andaluzja). Trasa lotów: Kraków → Düsseldorf Weeze → Sewilla → Bergamo → Kraków. Loty jak loty - wsiadasz, opierasz głowę o ścianę samolotu i zasypiasz w trakcie prezentacji strojów kąp^^^ratunkowych. Międzylądowanie w Weeze - "jaaa... wojna jakaś... ile tu bunkrów - gdzie jeeeeest terminal!".

Kontrola bagażu zarekwirowała mi jedną rzecz. Pasztet. A rozmowa z celnikiem wyglądała mniej więcej tak.

(jakieś szprechania po niemiecku)
- Inglisz?
- OK. Czy mam Pan jakieś płynne rzeczy w bagażu?
- Nie, wszystko w tym woreczku jest (cud, nawet go wyciągnąłem do kontroli).
- Proszę rozpakować.
(z uśmiechem na twarzy celnik ogląda futerał z obiektywem i jakieś inne duperele).
- Co to? (wskazuje na pasztet w plastikowym opakowaniu)
- Ojej... nie wiem jak jest "pasztet" po angielsku...
(czytamy małe literki składu - po polsku niestety)
- To jest takie coś z kurcząt.
- Pastet... Hmm... To jest półpłynne. A jak jest półpłynne to jest płynne.
(uśmiech na twarzy)
- Czy chce Pan wyjść i to zjeść?
(żartujesz koleś? łyżeczką jeść pasztet bez chleba?)
- Nie, może Pan wyrzucić.

Tym sposobem pasztet został na ziemi niemieckiej.

Sewilla - miasto katedry z minaretem

W Sewilli byliśmy około 18-19 - szybkim krokiem na przystanek autobusowy (co 30 minut) i do centrum (za 2,40 euro). Dookoła już ciemno, ale dostrzegamy wzdłuż drogi drzewa pomarańczowe z... pomarańczami oczywiście. Tego nie zobaczysz na polskiej ulicy - a co dopiero w styczniu. Z okolic dworca Santa Justa odbiera nas Dominik - noclegodawca. Mieszka w zimnym mieszkaniu bez kaloryferów z jednym Polakiem oraz Francuzem. W okolicy dworca zakupujemy w najtańszym supermarkecie DIA "stejki" na kolację.

Po kolacji ruszamy w miasto... na pokaz tańca flamenco. Rozpoczyna się w jednej restauracji/barze około 23. Miejsce nie mialo tablicy informacyjnej na zewnątrz. Ludzi pełno. Stoimy przy barze bo innych miejsc nie ma (ale i tak miejsce dobre do oglądania). Tańczy kobieta, jeden koleś gra na gitarze a drugi klaszcze, tupie i śpiewa. Nie wiedziałem, że to taki smutny taniec. Przed rozpoczęciem tancerka poprosiła, aby nie filmować - zdjęcia można robić. "I proszę być cicho i nie rozmawiać". Następnego dnia, w przewodniku odnajdujemy zdjęcie tancerki i śpiewaka... Znani ;)

Pokaz trwał około godziny - druga część miała się odbyć około 2 w nocy w mniejszej sali. My ruszamy na pierwszy spacer, na jednym placu próbujemy pomarańczy, ja robię zdjęcie jakimś hiszpańskim dziewczynom idącym/wracającym na imprezę. Nocą miasto świetnie jest oświetlone - szczególnie Katedra i Giralda - czyli minaret katedry sewilskiej. Tak... Kiedyś tu był meczet, wieża jest pozostałością. Na jednym z placów Dominik pokazuje nam pałac (ratusz?), na którego jednej ze ścian ilość zdobień się zmienia (z lewej nie ma, z prawej są... albo na odwrót?).

Rankiem (heh... 10-11?) spacer niedzielny. Tj. najpierw na jednej z głównych alei festyn dla dzieci (ruch samochodowy zatrzymany), potem pierwszy park i wchodzimy teren Plaza de España (Plac Hiszpański) - czyli placu otoczonego przez pałac. Zbudowano go w latach 20. XX wieku na wystawę Iberoamerykańską (chociaż nie za bardzo potrafię znaleźć informację czy się taka odbyła). Później kręcono tutaj nawet sceny Gwiezdnych Wojen (Planeta Naboo). Ja tych filmów nie oglądałem, więc w sumie się nie znam...

Dookoła placu ceramiczne obrazy oznaczające wszystkie hiszpańskie regiony, można popływać łódką lub rowerkiem dookoła placu. Miejsce niezłe - nie wiem do czego ten pałac służyć - czy ma tylko wyglądać? Obok park Marii Luisy - zbudowany też na wystawę, ale Expo (Światową) w 1930. W słoneczny dzień pełno ludzi spacerowało, karmiło kaczki czy inne ptactwo.

Przechodzimy teraz z tyłu uniwersytetu do jednego z kościołów - dziwne mają msze... Zero śpiewów. Smutno jakoś. W jednym z barów dowiadujemy się, że są różne ceny przy barze, przy stolikach i na zewnątrz. Wchodzimy do sewilskiej katedry. Wysoko, kamienne filary. Wewnątrz jest grobowiec Krzysztofa Kolumba (ale chyba bez ciała). Ciekawym miejscem jest umieszczone lustro można sobie popatrzyć na katedrę pod innym kątem. Wewnątrz urządzono też wystawę - najciekawsze tam dla mnie były rysunki (prawie jak z AutoCada) z okresu budowy budynku. I niby to my teraz jesteśmy nowocześni...

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , , , ,

Bergamo za dnia - międzylądowanie wykorzystane w celach turystycznych

dnia 30 stycznia 2011, o godzinie 18:09:33

Bergamo jest ciekawym miastem we Włoszech? Dlaczego ciekawym. Z dwóch względów - znajduje się na wzgórzu. To akurat nic wielkiego - wiele włoskich miasta ma taką przypadłość. Ale w Bergamo jest też port lotniczy, który jest dobrym punktem przesiadkowym przy lotach WizzAirem czy też RyanAirem. Jak poszukujesz lotu gdzieś dalej istnieje duże prawdopodobieństwo, że trafisz na Weeze (w lesie), Hahn (w polu), Charleroi (było na blogu), lub właśnie Bergamo.

Lotnisko jest oddalone od centrum około 15-20 minut jazdy autobusem (opłaca się na lotnisku kupić bilet 24h za 4euro). Autobusy do Centrum jeżdżą co około 30 minut (czasami są z przesiadka koło dworca kolejowego - bilet 24h je ułatwia).

Stare Miasto (tzw. Citta Alta) znajduje się na wzgórzu - polecam wysiadkę w okolicy przystanku Funicolare i wjazd na wzgórze kolejką szynową. Nieczęsto taką można w mieście spotkać (w cenie biletu autobusowego). Kolejka wwozi w ścisłe centrum. W okolicy mamy punkt informacji (kobieta, która nas obsługiwała bardzo dobrze, szybko i zrozumiale mówiła po angielsku). Zaproponowano nam tam trasę zwiedzania - najpierw Piazza Viecchia i Piazza del Duomo z Bazyliką Santa Maria Maggiore, Katedrą, Biblioteką Angelo Mai, pałacem, wieżą miejską.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

"A wiesz skąd przyszli Wizygoci?" - "Nie znam tych Panów"

dnia 09 stycznia 2011, o godzinie 18:43:08

Miasto wojewódzkie, kilka tygodni temu. Godzina 22:30. Szkolne Schronisko Turystyczne. Generalnie przyjmowanie mieszkańców odbywa się do 21, ale po 22 też się da ;) Zabieram pościel z recepcji i ruszam na 1 piętro, pukam do wskazanego pokoju. Wchodzę. W środku już 4 osoby (pokój 6-osobowy).

Pierwsze pytanie: "Pijesz piwo?". "No tak..." "To masz". Wręczono mi pierwszą puszkę Tyskiego.

W pokoju: student z okolicznego miasteczka oczekuje na jutrzejszy egzamin z programowania (bo rano nie będzie dojeżdżał), drugi student z innego wielkiego miasta w celach spotkaniowych. Do tego elektryk lat około 50 - Kaszub. Oraz Japończyk. Japończyk zwiedza Polskę od kilkunastu dni. Już mówi po polsku niektóre słowa... :)

Jako, że przyszedłem to pojawiły się kolejne tematy do rozmów, więc szybko Kaszub wysłał studenta po kolejne zapasy... Dodam, że to jest Szkolne (nie studenckie) schronisko (generalnie zakaz picia alkoholu czy przeszkadzania po 23 ;) ).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

A jak Ania

dnia 08 grudnia 2010, o godzinie 12:48:35

Bzdetka z dziś rana. Ale muszę to zapamiętać sobie :)

- "Jaki Pan ma adres mejlowy to Panu prześlę to pismo"
- "a kropka dziura małpa..."
- "A jak Ania?"
- "Tak, "a", ale bardziej jak Adam..."

Tagi: , , ,

Hura! Nie śmierdzę po imprezie.

dnia 20 listopada 2010, o godzinie 15:07:28

Wczoraj przetestowałem czy zakaz palenie w klubach działa. W sumie to przetestowałem w jednym, niedawno otwartym w miejscowości na Wu w okolicy Rybnika... I... jest dobrze. nie śmierdzę, nie było wewnątrz widać kogoś kto by palił. Nie widać było też aby ktoś próbował (a mu nie pozwolono). W sumie dziś będzie sprawdzane w Gliwicach - oby nie było gorzej :)

Jeszcze nikt nie dostał ode mnie okrzycza za palenie na przystanku, ale podejrzewam, że się to zmieni, bo nie za bardzo miałem okazję przebywać na przystankach w ostatnich dniach.

To taki krótki wpisik :D A co... :)

Tagi: , , ,

Lisia Babia Góra we wrześniu

dnia 06 listopada 2010, o godzinie 19:51:07

Gdzie jest pięknie? W górach. Szczególnie jak się trafi na dobrą pogodę i towarzystwo. We pewien wrześniowy weekend wybraliśmy się na Babią Górę - najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego (i najwyższy szczyt w Polsce jeżeli pominiemy Tatry).

Dojazd z przygodami - 1. samochód postanowi przetestować skrót, którym mieliśmy jechać wieczorem na chatkę w Lachowicach.

Zdziwienie wywołał w nas objazd. Po zasięgnięciu języka u jednego tubylca ("Tam skrót do Zawoi... O tam... Kaj ten samochód pojechoł. Pojedziecie tam kawałek wonsko. a potym bez wode i bedziecie na tyj drodze."). To "bez wode" okazało się przejazdem przez rzekę/potok wpław. :D Samochód przeżył - bo płytko i płytami wyłożony potok. Ale za chwilę utknął w korku na tej polnej drodze... w korku. :D

W Zawoi oczekujemy przyjazdu drugiego pojazdu pod kościołem. Przejechali... i musieli się cofać prawie z Krowiarek :D No W każdym razie znaleźliśmy się i ruszyliśmy z okolic Dyrekcji BgPN. Najlpierw leniwie zielonym szlakiem na Markowe Szczawiny. Jest tam niedawno zbudowane od nowa schronisko. Wyglądało pozytywnie tylko klozet za 1-2zł :/ No i otoczenie trochę mało zagospodarowane zielenią (ubita ziemia).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , , ,

Chorzów Batory, Katowice oraz kawałeczek Zabrza - fotospacery

dnia 27 sierpnia 2010, o godzinie 22:35:56

Parę dni temu udało mi się wyciągnąć aparat i pospacerować po kilku miastach (w różne dni). Batory - dzielnica Chorzowa. Przez dłuższy czas nie miałem pojęcia co to za słowo - Batory. Wiedziałem, że jest tam huta o takiej nazwie. Dopiero niedawno mnie olśniło, że to na część naszego króla :D Głupie, co nie? ;)

Przy okazji dowiedziałem się dlaczego. Huta była niemiecka. Jak znalazła się na terenie Polski to głupio było aby dalej się nazywała tak samo. A że miała znane w Europie logo (z literką B) to znaleziono następcę - Batorego.

Sam Batory jest zaniedbany, ale kamienice robią wrażenie - gdyby tylko wyczyścić je z grubej farby i brudu to miejsce byłoby piękne. Mieszkańcy Batorego oglądając zdjęcia stwierdzili, że on nawet na zdjęciach wygląda lepiej niż w rzeczywistości. A właśnie, że nie :D W rzeczywistości też wygląda nieźle.

(adaś robi zdjęcie, w kadr mu wchodzą jakieś dzieciaki)
Hej! Nie rób nam zdjęć!
(leci kamyk w moją stronę)
Nie robie wam zdjęć.
A to czemu robisz?
Tym szybom.
Aha.
(dzieciak zgaszony, na szczęście kamyk nie był za wielki i minął mnie o kilkadziesiąt centymetrów).

Katowice podobnie spacerem: Mariacka, Wojewódzka, okolice Rialta, Rynek, Mikołowska itp... Jest i najwyższy swego czasu wieżowiec mieszkalny w Polsce, jest troszkę zabytkowych kamienic. Było trochę nielegalnego łażenia po torach na wiadukcie nad ulicą chyba Damrota. Nie wiedziałem, że na wiadukcie kolejowym koło Rialta jest droga (też zwiedzona :D ). Była też możliwość przejścia na perony dworca stamtąd, ale przez przypadek byli Sokiści, którzy nas grzecznie poinformowali o tabliczce: "przejazd przez tory możliwy tylko w obecności pilota". Nie mieliśmy pilota :/

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

mroOFFki w Katowicach na festiwalu ;)

dnia 09 sierpnia 2010, o godzinie 12:46:56

Ucieszony przebywałem w ten weekend na off festivalu w Katowicach. A ucieszony z jakich powodów byłem?

  • Lenny Valentino - bo pamiętam jakie ciary miałem jak słuchałem płyty parę lat. I teraz też było nieźle... (brakowało mi tylko słów dzieci: "chcę cztery części 'Odkryj świat'", "Chcę balona")
  • Tunng - bo mimo, że brzmią w sieci tak smętnie/cukierkowo to na koncercie mnie zachwycili energią. I ta tańcząca pod koniec publiczność pod sceną lesną.
  • Lali Puna - patrol medyczny mnie obudził ("Nic się Panu nie stało? To dobrze.") , gdy przespałem 20 minut na początku koncertu :) I mimo, że nie zawsze elektronika mi pasuje, to ta grana przez Lali Punę akurat pasowała w sam raz. Dzięki ci Patrolu - bo inaczej bym przespał.
  • Art Brut - za te kilkadziesiąt (czterdzieści?) euro wydanych w Van Gogh Museum :D Oraz ogólnie za muzykę i kontakt z publicznością.
  • The Horrors - żałowałem, że tak długo na innym koncercie wytrzymałem (mimo, że powinienem być wyjść po 2 piosenkach - bo nuuuuudne były). A tak tylko końcówkę Horrorsów usłyszałem - a szkoda...
  • Mitch and Mitch - bo fajnie grali :D
  • Radio Department - bo nie pozwolili zasnąć, gdy chciałem spać przytulony do słupka w namiocie offensywnym. I wstałem i słuchałem z uśmiechem.
  • O.S.T.R. - za ostrość wypowiedzi ;)
  • Zu - za 2 czy 3 ostatnie piosenki (bo znowu za późno przyszedłem :/ )
  • Lao Che - szkoda, że nie zdążyłem do końca. Podobnie Pustki - ale już w tym roku Basi patrzyłem w oczy dwa razy więc wytrzymałem, że tylko 20 minut tym razem ;)

Na co ponarzekam?

  • The Fall - jakie nudy...
  • Black Heart Procession - ło żesz jakie nudy
  • Wokalista Much, który ma słaby głos... jak krzyczy to jeszcze... jak ma śpiewać to głosu nie ma :/
  • Jakieś dwa zespoły na eksperymentalnej scenie - ja za mało eksperymentujący jednak jestem - nie wytrzymałem chyba nawet dwóch piosenek...
  • Pasek festiwalowy - że też pozwoliłem tak mocno go zapiąć na ręce :/ Dzisiaj jeszcze czuję się tak jakbym go miał... heh...

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Nikiszowiec - spacer dzielnicą czerwonych futryn

dnia 23 czerwca 2010, o godzinie 23:35:23

Dzień po industriadzie w Zabrzu pojawiłem się na Nikiszowcu, dzielnicy Katowic. Jest to jeden z obiektów Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.

Dojazd z Zabrza pociągiem na przystanek Katowice Szopienice Południowe (po drodze od konduktora okrzycz dostałem za wstawienie roweru do pierwszego przedziału "dla podróżnych z większym bagażem" - "na tyle jest przedział!"). Wysiadamy na tym przystanku, a tu... jak w Czarnobylu. Stacja opuszczona, pomazana, brudna, okolice zarośnięte roślinnością (nie koszoną od wielu lat). Obok pierwsze familoki oraz... nowoczesna, szklana siedziba Tauronu. Część okien w familokach to plastiki - ale tylko część pomyślała aby te nowe okna były podobne do poprzednich ("krzyż"- podział na 4 części - małe górne, duże dolne). Ale przynajmniej futryny okien czerwone :)

No ale w taki sposób jest najszybciej tam się dostać komunikacją. Następnie przejście na przystanek na Wilhelminie (niezła nazwa :D ). Gdy Andzia wsiada w autobus ja ruszam rowerem przed autobusem. No i na Nikiszowcu byłem przed nim :D

Przystanek pod Lodowiskiem - obok zaczynają się zabudowania Nikiszowca. Przydałoby się napisać co to Nikiszowiec - to osiedle robotnicze zaprojektowane przez kuzynów Zillmanów (oni też odpowiadają m. in. za wygląd Elektrociepłowni Szombierki).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , ,

Zabrzańska industriada - relacja z szybu Maciej, Królowej Luizy i koncertu...

dnia 16 czerwca 2010, o godzinie 13:09:15

W sobotę 12 czerwca 2010 odbyła się Industriada - impreza promująca szlak zabytków techniki województwa śląskiego. Wcześniej na blogu informowałem o imprezach w Zabrzu. Z dwójką znajomych rowerami wybraliśmy się do kilku zabytków w Zabrzu.

Na początek Szyb Maciej - czyli szyb używany obecnie do wypompowywania wody (m. in. kąpielisko Leśne w Maciejowie stamtąd wodę obiera). W maszynowni znajduje się działająca maszyna wyciągowa. W ramach Industriady została włączona (chyba w innym czasie też włączają). Na razie nie jest za często otwierany dla turystów. Ale już jest nieźle odnowiony.

Także budynek wieży wyciągowej jest remontowany. A z samej wieży widok ładny na Zabrze, Gliwice. Można było też dostrzec hałdy w Rydułtowach (okolice Rybnika). Poniżej filmik. Załapała się na nim nawet Pani prezydent Zabrza. Jak mi to powiedziała znajoma: "ona jest wszędzie... chyba nic innego od 'bywania' nie robi". Poniżej filmik:

Później przejechaliśmy obok niedokończonego megaszpitala (stoi i czeka na jakieś zainteresowane od kilkunastu lat). Chwilkę poszukiwaliśmy wylotu sztolni, którą za parę lat będzie można pływać łódkami w Zabrzu (wylot gdzieś koło Ibisa w centrum miał być - nie znaleźliśmy).

Przeczytaj cały wpis...

Katowice - spacerkiem po południowej części centrum

dnia 23 maja 2010, o godzinie 12:57:37

"Katowice, miasto bycze, cztery domy, dwie ulice. No i stadion ten światowy, co się na nim pasą krowy". Taki wierszyk mi się przypomniał ;) Stadion akurat nie jest w Katowicach, ale w Chorzowie, a same Katowice to nie tylko Dworzec (szkoda, że kielichy mają zostać zburzone), Spodek, Rondo czy też Superjednostka. Ale to także troszkę ładnych kamienic, zabudowań po drugiej stronie torów (tej mniej znanej gościom stronie). Przedstawiam więc kolejny film - tym razem Katowice...

Na filmie m.in. okolice placu Andrzeja, Ulica Kościuszki, Archikatedra, Górnośląskie Centrum Kultury, Urząd Wojewódzki oraz Marszałkowski...

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Woda w śląskim - Chechło-Nakło + Pogoria

dnia 19 maja 2010, o godzinie 11:45:13

Śląskie to dla wielu ludzi węgiel. Węgiel trzeba jakoś wydobyć. Ale też trzeba czymś zasypać chodniki w kopalniach już nie używane. - A czym? - Piaskiem. - A skąd piasek? - Trzeba wykopać. - No ale będzie potem duża dziura w ziemi przecież. - No będzie, ale się ją zaleje... I w taki oto sposób dochodzimy do genezy powstania dużej części zbiorników wodnych w województwie Śląskim.

W okolicy Tarnowskich Gór znajduje się Zalew Chechło-Nakło. Co w nim takiego Ciekawego? A proszę zobaczyć film :)

Jest dobrze zagospodarowanym turystycznie zbiornikiem wodnym (chociaż oczywiście powodów do marudzenia bym troszkę znalazł): istnieje możliwość wypożyczenia jachtów, rowerów wodnych czy kajaków. Jest kilka plaż (o ile dobrze pamiętam są też ratownicy). Cały zbiornik można objechać dookoło na rowerze (lub obejść) przechodząc obok wielu ośrodków wypoczynkowych (głównie domki kempingowe). Dostępne też jest pole namiotowe. No i plaża naturystów ;) (ogrodzona płotkiem wiklinowym od ścieżki).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , , ,

Azuon - program wyszukujący tanie loty (takie za kilkanaście zł też ;) )

dnia 09 maja 2010, o godzinie 16:36:50

Szukasz lotu? Taniego? Jak bardzo tani powinien być? 60, 40, 12zł? Skorzystaj z programu Azuon. Sprawdza oferty tanich europejskich linii i podaje najniższe ceny w wybranym okresie. Wyszukuje też połączenia z przesiadkami.

Obok przedstawione jest okno programu. Wybierasz kilka portów startowych i docelowych, wskazujesz przedział czasowy i "szukaj". :) Prawda, że proste? Wyświetla się lista możliwości. Potem sprawdzasz na stronach linii czy dane bilety są jeszcze dostępne i kupujesz :) Aha... ceny podliczają najniższą ceną: czyli tylko z bagażem podręcznym, opłata przelewem lub wybraną kartą. Czasami może wyjść drożej (w zależności czy posiadasz odpowiednią kartę: w przypadku RyanAira potrzebny jest Mastercard Prepaid). Polecam też artykuł w jaki sposób szukać tanich lotów (akurat dotyczy RyanAira, ale może pomóc przy innych liniach też). :)

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , ,

[Pasjonauci] Radiostacja Gliwicka + majmusic.pl

dnia 05 maja 2010, o godzinie 00:04:02

Mieszkam w województwie śląskim i dobrze mi z tym :) Pewnie mieszkańcy innych rejonów Polski mają Śląskie za teren mało interesujący turystycznie: górnicy umorusani węglem, smutne miasta, wszechobecne zanieczyszczenia itp... A to niesprawiedliwe.

Śląskie potrafi być piękne i jest w nim wiele interesujących miejsc. Często są związane z przemysłem istniejącym tutaj od wielu lat... Ale też przyrodniczo, czy krajobrazowo nie jest źle...

Przecież hałdy są świetnymi miejscami widokowymi (i rozwija się na nich fauna i flora ;) ), ruiny dawnych zakładów przemysłowych interesującymi plenerami fotograficznymi... W muzeach umieszczonych w zakładach przemysłowych można zobaczyć dawny i niedawny sposób pracy... Można popływać i odpocząć nad jeziorem po dawnych kopalniach piasku... Wreszcie województwo śląskie to nie tylko przemysł, ale też Beskidy z dużą ilością szlaków (bardzo uczęszczanych i mniej uczęszczanych). To także Jura Krakowsko-Częstochowska ze skałkami, na które przyjeżdżają się wspinać ludzie nawet z państw nadbałtyckich (bo najbliżej: rok temu w Podlesicach spotkałem chyba Litwinów ;) ).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , ,

50 minut w Zamościu...

dnia 28 marca 2010, o godzinie 22:25:38

Co można zobaczyć w Zamościu w ciągu 50 minut? Niewiele. Ale za to można się przekonać, że miasta tzw. ściany wschodniej też są piękne. I nawet lepiej odrestaurowane niż tych bogatszych regionów. Już podobnie mnie zaskoczyło centrum Przemyśla gdy wracałem z Ukrainy.

Nie wiem czy Zamość nie jest pierwszym miastem w Polsce, w którym nie było wielkiej liczby reklam przy sklepach w kamienicach... Tych reklam prawie nie było. Cudnie... nie wiem czy takie zarządzenie czy jeszcze nie zdążono po remoncie ich umieścić? Znacie inne takie miasta?

Ratusz akurat trafił mi się w remoncie. Schody leżały ponumerowane przed nim. Coś się dzieje. :)

Stare miasto jest otoczone (w dużej części) murami twierdzy. Tą najlepiej odnowioną było mi dane zobaczyć tylko przejazdem. W środku były umieszczone miejsca na sklepiki - jeszcze nie wszystkie zajęte.

Więcej zdjęć na picasie mej.

Tagi: , , ,

Europejskie Spotkanie Młodych w Poznaniu

dnia 09 stycznia 2010, o godzinie 19:25:44

Udało mi się parę dni temu być na Europejskim Spotkaniu Młodych Taize w Poznaniu.

Dojechałem tam lekko spóźniony (dwa dni? ;) ) - najpierw nocowałem w szkole, a potem u rodziny na Junikowie (którą serdecznie pozdrawiam :) ). Może ktoś pamieta jeszcze relację stopową (dostanie się autostopem do Taize we Francji - tam przeczytasz więcej informacji cóż to jest).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Opera 10.50 pre-alfa już jest (bardzo nieoficjalnie)

dnia 20 grudnia 2009, o godzinie 19:07:54

Opera parę dni temu zapowiedziała wydanie pierwszej alfy Opery 10.50 na 22 grudnia takim oto tekstem:

While everyone is off for Christmas vacation, the desktop team is working hard on preparing a nice holiday gift for Opera users. On December 22nd we will release a 10.5 pre-alpha. We'll keep it a surprise for now, but the keyword is: speed.

Słowem kluczowym jest szybkość? ;) Ciekawe, ciekawe...

A dziś zajrzałem w kilka miejsc na forum Opery. A tam... linki do wewnętrznej wersji Opery 10.50. Na jakichś tam serwisach zawierających różne pliki ktoś opublikował wersję instalacyjną pre-alfa. Nie podam linka, bo to nieoficjalne, a kto chce to sobie bez większych kłopotów znajdzie ;) (szczególnie, że na Destktop Blog nie zalecają ściągania tej wersji, ale jak się nie boicie...). Pamiętajcie, że to wersja pre-alfa, może wam spalić komputer, wysadzić korki itp... Nie narzekać, albo poczekać do 22 grudnia ;)

Wg właściwości pliku instalacyjnego jest to wersja z 18 grudnia. Czyli 22 grudnia powinna być wydana troszkę lepsza wersja.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , ,

"Zawsze bardzo lubiłem rysować szlaczki!!" - Życie to surfing, Biografia Myslovitz

dnia 16 grudnia 2009, o godzinie 20:38:11

Pożyczono mi książkę w poniedziałek wieczorem. Do środy (dziś) połknąłem. Biografia Myslovitz "Życie to surfing" (autor Leszek Gnoiński).

Przy czytaniu zastanawiałem się, które piosenki mi najbardziej pasowały z całej dyskografii, dlaczego te a nie inne. Wyszło na to, że chyba jakoś teksty Powagi i Myszora chyba najbardziej lubię.

Jeszcze jakieś wrażenie przy czytaniu? Może wypiszę co mi najbardziej mi zostało w pamięci. Rozjaśnienie tego w jaki sposób powstawały płyty, który członek za co był odpowiedzialny (tekstowo, muzycznie). Dlaczego kariera zagraniczna nie wyszła (i jak na zagranicznych było). Na którym miejscu na tureckich listach przebojach były piosenki Myslovitz, dlaczego na pierwsze koncerty jeździli pociągami. Jak to było z "To nie był film", czym jest "Sei Taing Kya", co wokalista CKOD ma wspólnego z Myslovitz, jaka była 18-letnia Chylińska, dlaczego "Peggy Brown" to nie piosenka Myslovitz, czym jest Agencja Artystyczna LALA... Ogólnie wiele ciekawych informacji o muzyce, zespole, raczkującym polskim rynku muzycznym... Czyta się bardzo dobrze (nawet w kolejce do lekarza można :D )

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Gliwice nocą w/z kościelnej wieży

dnia 07 grudnia 2009, o godzinie 20:55:06

Jakiś czas temu udało mi się być na najwyższym punkcie widokowym w Gliwicach: wieży kościoła Wszystkich Świętych. A że posiadałem też statyw (swój) oraz aparat (pożyczony) to zrobiło się kilkadziesiąt zdjęć :) No więc malutki wybór.

Jako że ta wieża jest oświetlona niebieskimi jarzeniówkami miałem nie lada problem z balansem bieli... Więc czasami wychodziły drzwi do piekieł...

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Portugalskie toalety

dnia 24 października 2009, o godzinie 23:27:58

Zdjęcia przedstawiające toalety. 3 pierwsze to wystrój toalet w jednym z barów w miejscowości nad Oceanem Atlantyckim (w okolicy Aveiro). Aż chce się korzystać ;) Gdybym jeszcze wiedział cóż tam za wierszyki były na kafelkach wypisane... Pewnie "wychwalające" przeciwną płeć (odpowiednio w damskiej i męskiej).

Bar jakiś super nie był - nawet jedzenie jakieś takie "nie super". Wrażenie robiła tylko toaleta. Pierwszy raz wróciłem do toalety po skorzystaniu. I to na dodatek z aparatem.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Ukraina, Krym 2009 - część druga - czyli jak to na wybrzeżu było + powrót

dnia 13 września 2009, o godzinie 19:51:02

Na Krym wybrałem się z 3 znajomymi w sierpniu 2009 roku. Zrobiliśmy pętelkę: Symferopol, Bakczysaraj (ze skalnymi miastami), Sewastopol, Bałakława, Ałupka, Aj-Petri, Jaskółcze Gniazdo, Liwadia, przełęcz Angarska, Symferopol. W drodze powrotnej liźnięty został też Kijów.

To jest druga część relacji krymskiej. Przeczytaj wcześniej pierwszą część.

Sewastopol - jedna baba, drugiej babie wsadziła do domu turystów

Wsiadamy do pociągu i jedziemy. Po kilkudziesięciu minutach na drodze obok torów widzimy czterech rowerzystów. Zdziwiony? :D Pociąg wiezie nas do Sewastopola. Miasta/bazy floty czarnomorskiej. Przed wjazdem na dworzec objeżdżamy zatokę nad którą to miasto leży. Na dworcu już nas witają babiczki z noclegiem. Po 40-50 hrywien. Wybieramy taki za 40 i jedziemy gdzieś na osiedle 20 minut marszrutką z numerem (wow... marszrutki mają numery:D). Rozkładów dalej nie mają ;)

Nocleg mamy na wielkim blokowisku. Przechodzimy z przystanku przez plac z dmuchaną zjeżdżalnią, placem zabaw, stoiskiem z melonami, do 10-piętrowego bloku (nie jedynego w okolicy). Drzwi na jakiś śmieszny klucz, winda, która w Polsce by została wyłączona z użycia 5 lat temu. Wchodzimy do mieszkania. Jedna babiczka przekazuje nas drugiej babiczce (praca grupowa). Dostajemy 2 pokoje (weszły by tam jeszcze z 2 osoby) z dywanami na ścianach (arrasy? ;) ). Brak ciepłej wody (trzeba grzać), w przedpokoju nowoczesna lodówka (my dostajemy taką "made by wczesne CCCP"). Po mieszkaniu biega przepiękny kociak. Świetne futerko. Nieźle bawił się moją politechniczną smyczą do komórki.

W klozecie deska połamana na 6 kawałków. Źle? Gdzie tam... Jest ładnie posklejana przezroczystą taśmą klejącą. Dostajemy klucze, informację, że morze blisko. Supermarket też. W supermarkecie śmietanka "Łaciate" (przynajmniej taka sama szata graficzna), oraz polewy do lodów z Tymbarka (z nieprzetłumaczoną nalepką). Produkty ukraińskie tanie. Produkty dużych koncernów (np. Danone) porównywalne jak w Polsce (jak nie drożej). No i do tego kiełbasa warszawska. Obrzydliwa. Chyba jak każda tam. ;)

Rano ruszamy na podbój Sewastopola. Tym razem trolejbusem. 0,75 hrywny za przejazd (o ile dobrze pamiętam). Marszrutki są szybsze, ale dwa razy droższe. W trolejbusie bilety można kupić u kierowcy, lub osoby sprzedającej bilety. Wygląda to czasami tak: kupujesz u kierowcy, druga osoba ci go kasuje, a jeszcze co jakiś czas wsiada do tego trolejbusu kontrola, która te bilety sprawdza. W bardziej zatłoczonych trolejbusach są dwie osoby do sprzedawania/kasowania. Prosty sposób na bezrobocie :D Po drodze zauważam sklep z reklamą firmy "Barlinek" - czyli podłogi.

Flota, Lenin, ślub i flagi rosyjskie

Wysiadamy w centrum, wymieniamy walutę (da się tylko USD, EURO oraz rosyjskie ruble). PLN jest trudno spotkać na Krymie. Kupuję też mini atlasik po Sewastopolu. Ruszamy na podbój miasta. Najpierw park z panoramą "Obrona Sewastopola". W parku są też 2 fontanny, parę pomników, resztki fortu, pomniki (m. in. jednego z kapitanów statku broniącego miasta), widok oraz dużo kotwic z zatopionych statków. A także kramiki z pamiątkami, kucyki, sprzedawcy wycieczek zorganizowanych oraz turyści.

Przy parku hotel o nazwie Ukraina. Kontrastuje to troszkę z tym, że Krym jest bardziej rosyjski niż Ukraiński. A po rozpadzie ZSRR flota czarnomorska z jakiegoś dziwnego powodu został podzielona na dwie równe części: 87 i 13%. Do tego w tych 13 procentach było najwięcej złomu. Zgadnijcie kto dostał lepsze "łódki". Co jakiś czas słychać przepychanki dotyczące stacjonowania rosyjskiej floty w Sewastopolu.

Po drodze jest Sobór Opieki Przeświętej Bogurodzicy - przepięknie odnowiony. W środku trafiamy na ślub. Ja wyglądał? Babiczka od miejsca na środku cerkwi rozwinęła czerwony dywan. Na jego końcu stanęła para młoda. Gości nie było za dużo (chyba tylko rodzina). Przychodzi pop (prawosławny ksiądz) wyglądający jak wokalista jakiegoś fińskiego zespołu death metalowego. Idzie po dywanie do pary młodej i zaczyna czytać modlitwy. Miałem wrażenie, że były one powtarzane kilkanaście razy. Do tego kilkadziesiąt znaków krzyża. Ciekawostką było nałożenie obrączek. Para młoda nałożyła je sobie tylko na koniuszek palca. Następnie pop kilkukrotnie zamienił je miejscami. Wszystko odbywało się na końcu cerkwi.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , ,

Ukraina, Krym 2009 - czyli na wschodzie musi być jakaś cywilizacja

dnia 13 września 2009, o godzinie 19:40:23

"Pojedzie ktoś na Ukrainę, na Krym?" Takie pytanie zadawałem znajomym przez parę tygodni... Odpowiedzi, że tam strasznie, że daleko, że okradną/zgwałcą/zamordują, że tamto, siamto... ;) Część też nie miała czasu (żeby nie było, że wszyscy na "nie" byli).

To jest pierwsza część relacji krymskiej. Przeczytaj później drugą część.

W końcu udało się zebrać grupę 4 osobową: Kasia (z którą uwielbiam nawzajem sobie marudzić i się wkurzać), Jacek (obydwoje znani z kursu w AKT Watra) oraz Arek (znajomy Jacka).

Jaki plan? Pojechać tam i pozwiedzać (góry, wybrzeże, miasta, skalne miasta...). Czym dojechać? Pociągiem...

Podróż do Lwowa z Katowic - opuszczamy UE

Spotykamy się w nocy z piątku na sobotę 7/8 sierpnia 2009 w Katowicach na dworcu PKP. Stamtąd ruszamy zawalonym pasażerami pociągiem do Przemyśla. Najpierw trochę rozmawiamy, potem głowa na plecaku i nynu... Co jakiś czas budziła nas potrzeba fizjologiczna innych pasażerów (chcieli do WC dojść...).

Gdzieś od Krakowa (czy kawałek dalej) w pociągu zrobiło się luźniej więc najpierw nasza kobieta dostała miejsce w przedziale. Ale widocznie musiała "bardzo zasłużyć", bo siedziała z osobami intensywnie (i głośno) komentującymi polityczne sprawy Polski i Ukrainy. Mężczyźni dosiedli się do przedziału w którym można było przenocować :) Pewnie w nagrodę za dobre sprawowanie.

Wysiadamy w Przemyślu, chwila na wymianę drobnej kwoty na ukraińską walutę (hrywna ukraińska UAH) i wsiadamy w busika do granicy w Medyce. Informacyjnie: kurs wymiany jest w Przemyślu o wiele bardziej atrakcyjny niż np. na Śląsku. No i do tego hrywna leci na łeb na szyję...

Wracamy do busika: w środku pełno Polaków z wielkimi plecakami (z tego powodu było można zauważyć lekkie niezadowolenie kierowcy - przecież te 2 miejsca na których te plecaki leżały mogły dać dodatkowy przychód... ;)) Przejazd do Medyki to było jakieś 2zł (może 3...).

Ruszamy spod dworca... Adaś krzyczy "Drzwi na tyle nie są zamknięte!". Na szczęście, żaden z plecaków nie zdążył wylecieć ;) Po kilkunastu minutach pojawiamy się na granicy. Wysiadka i zdążamy krokiem niespiesznym na przejście graniczne. A tam tłum kilkudziesięciu osób: turyści z plecakami oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości przechodzący w wiadomych celach... I dwie kolejki: UE i reszta świata. Do polskich celników stoi dłużej reszta świata a do ukraińskich UE (czyli my).

W tłumie: "Czy poda ktoś parę tych karteczek, które trzeba wypisać?". Na tej karteczce trzeba napisać swoje dane, po co się jedzie na Ukrainę, w które miejsce... Dostałem okrzycz bo czegoś tam nie wypisałem (chyba tego, że przechodzę pieszo granicę :D ) Najlepsze jest to, że karteczka jest po ukraińsku i angielsku a wszyscy ją wypisują po polsku (lub mieszanie). U mnie było "cel podróży": turistic oraz "jak": pieszo :D

Dostałem pierwszą pieczątkę w nowym paszporcie, połowę karteczki i opuściłem pierwszy raz UE (nie liczę okresu gdy PL nie było w UE :D ). Za granicą kantory, sklepiki, bary no i przystanek marszrutek. Czyli busików jeżdżących to tu, to tam... Wsiadamy do takiej do Lwowa, czekamy aż się zapełni do ostatniego miejsca. Cena przejazdu marszrutką do Lwowa: 15 hrywien. Jeszcze przed odjazdem zakupujemy pierwsze ukraińskie piwo... Koszt piwa to jakieś drobne hrywny (w przeliczeniu 1-1,5 zł). Za naszym przykładem idą kolejni pasażerowie busika... Ciężko się je piło w czasie jazdy po niezbyt równej drodze do Lwowa.

W busiku grupa 8 osób z Przemyśla (proszę zapamiętać nazwy grupek spotykanych, bo będą się powtarzać :D ). Dziwią się, że jedziemy do Lwowa nie mając kupionych biletów na pociąg... Ktoś z nich wcześniej zrobił sobie wycieczkę do Lwowa w celu zakupu takowych... U nas to nie wchodziło w grę: za daleko i nie znaliśmy terminu wyjazdu jeszcze parę dni temu...

W czasie jazdy adaś zaczął czytać słowa na sklepach, reklamach. I cieszył się jak dziecko gdy mu się udało przeczytać хот-дог (czyli Hot-dog :D ). Nie miałem wcześniej do czynienia z cyrylicą, więc to nowość dla mnie.

Kilkadziesiąt godzin w pociągu do Symferopolu

We Lwowie poszukiwania kantoru (dziura w ścianie) oraz próba zakupu biletu w kasie. To teraz napiszę o dworcach ukraińskich: cuda... Dworzec we Lwowie to budynek, który kojarzy mi się od wewnątrz z dworcem w Bielsku-Białej. Z tym, że kilka razy większym (dworzec w Kijowie był jeszcze większy - zdjęcie obok właśnie kijowski dworzec przedstawia). I tłumami podróżnych, kilkunastoma kasami (i kolejkami do nich), czystymi poczekalniami... Ja chcę aby nasze dworce tak wyglądały. Wszystkie dworce, które widziałem w czasie podróży robiły bardzo pozytywne wrażenie.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , ,

Krym, kontrasty...

dnia 25 sierpnia 2009, o godzinie 12:02:36

Ukraina, Krym, Symferopol. Plac z cerkwią, czerwonymi gwiazdkami i czołgiem. Dużym czołgiem (na zdjęciu się nie zmieścił).

Tak, wróciłem. Relacja w trakcie pisania :)

Tagi: , , ,

Nowy snapshot? Też... ;)

dnia 07 sierpnia 2009, o godzinie 22:36:05

No dobra... Dziś nowe weekly Opery... Ale wpis nie o tym - poradzicie sobie sami? ;)

Wczoraj: scena - wielki pająk, stadion też w miarę duży... Ludzi pełno. Hihi... Koncert U2. Niesamowite wrażenie zrobił - a to fala na trybunach, a to mleczna droga z komórek, a to niesamowity dźwięk tupania... Flagi nie widziałem, bo widok mi zasłaniał czerwony brystol A3, chustki, szmatki, koszulki, polary i jeden Bono wie co jeszcze... No i muzyka :) Ładnie, ładnie... Szczególnie, że miejsca mieliśmy przy nodze pająka - było w miarę blisko sceny.

A dziś... Kierunek wschód → tam musi być jakaś cywilizacja. A dokładniej - Katowice → Przemyśl → Medyka → Lwów → 25h w pociągu → Symferopol. Czyli Krym. Relacja będzie. Nie będzie zdjęć (przynajmniej moich nie będzie... :/ ) Ale i tak będzie fajnie :)

Tagi: , , , ,

Rozkład jazdy autobusów/tramwajów/trolejbusów na komórkę

dnia 22 lipca 2009, o godzinie 12:40:43

Są pewnie jeszcze ludzie, którzy podróżują komunikacją miejską (muszą być, jeżeli się czasami do 820 w Chorzowie wcisnąć nie mogę ;)) I pewnie większość z nich ma komórki. I ciekawe ile z tych osób wie, że może rozkład jazdy ściągnąć sobie na tą posiadaną komórkę :)

Czyli wpis będzie o... komórkowych rozkładach jazdy. Pewnie takie wpisy były już dawniej, ale ja mam dopiero od niedawna możliwość korzystania z nich (odpowiednia komórka oraz istniejący rozkład dla GOP-u). Moim rozkładem został mMPK - głównie dlatego, że ma aktualny rozkład dla GOP-u. Głównie? Tylko dlatego ;)

Jakie ma opcje?

  • Rozkład wszystkich linii
  • Rozkład wg przystanków
  • Wpisujesz/wybierasz linię lub przystanek i wiesz co, i o której (a dodatek - gdzie ;) jedzie.
  • Wyszukiwanie połączeń (uwzględniające także przesiadki - szkoda tylko, że na przystankach o tej samej nazwie). Takie połączenia można sobie zdefiniować i następnie szybko wybierać.
  • Jest w miarę szybki i intuicyjny.
  • No i działa :)

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , , ,

Środy z Orange w kinie

dnia 15 lipca 2009, o godzinie 14:34:01

Chciałem pochwalić sieć Orange za wprowadzenie promocji Środy z Orange - czyli 2 biletów do kina w cenie jednego. Od paru tygodni w miarę regularnie pojawiam się w kinie ze znajomymi - właśnie z powodu promocji :) Wcześniej wypad do kina był o wiele rzadziej spotykany (w moim wykonaniu przynajmniej - raz na ruski rok)...

Większym problemem jest to, że na dziś około godziny 16-17 w dwóch kinach Cinema City w Katowicach nie ma za ciekawego wyboru. Ale i tak pójdziemy :) Z przyzwyczajenia. Nawet dla samego spotkania się.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , ,

Jak to Lenny Kravitz Wianki rzucał...

dnia 22 czerwca 2009, o godzinie 20:15:23

W Krakowie w sobotę rzucały się do Wisły różnego rodzaju Wianki. Niejaki adaś też tam był. Ale do przybycia zachęciło go pojawienie się tam w tym samym terminie niejakiego Lennego Krawca. Jakimś wielkim jego fanem nie jestem, ale muzykę znałem i nawet mi się podoba. Czyli przypomnienie/pierwsze przesłuchanie jego muzyki nie było formą samoudręczenia. Wręcz przeciwnie.

No to jakie wrażenia z Wianków? Skład mej grupy - w sumie 8 osób (przedstawiciele magistrów/inżynierów, studentów politechniki śląskiej oraz UJotu, UŚia...). Czas akcji - od około połowy koncertu Vavamuffin do końca Wianków.

Najpierw przejście z okolic mostu Grunwaldzkiego wzdłuż Wisły i Wawelu. Deszcz z góry. Błoto na dole. Czasami kobieta z wiankiem. Na głowie. W okolicy Smoka Wawelskiego widok na scenę zasłaniały czarne płachty - pewnie dlatego aby było przejście.

Dziwiło nas też to, że nikogo z piwem nie było... No tak... Kulturalne miasto, a my tu chcemy pić piwo pod chmurką. Przepraszamy.

Specjalne pozdrowienia dla osób, które zapamiętałem:

  • dziewczyny w niebieskich gumiakach, żółtym ubraniu oraz wianku tańczącej pod Wawelem (koło Toy-Toy-ów)
  • dziewczyn tańczących na murku w samych skarpetkach
  • dla pozytywnej grupki osób śpiewających/tańczących piosenki Markowskiej przy murku naprzeciwko sceny (hehe :D )

Kolejne pozdrowienia dla tłumu dziwnie patrzących na nas ludzi. Znaczy musieliśmy dziwnie wyglądać śpiewając na Markowskiej. Potem śpiewając (tak się nam wydawało) w długiej przerwie różne piosenki: "Uśmiech się" i "Orkiestrę" Pogodna, "Idzie Wojna" Siekiery, kilka piosenek Kultu Kazika czy też "Jesteś Szalona" Boysów oraz "Barbie Girl" Aqua (serio :D ).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Inne wpisy (wcześniejsze i nowsze):
← Wcześniejsze wpisy