adas@dziugger - jogger

adasiowe miejsce

Witam na moim jogu (lub jak kto woli blogu). Żadnych tajemnic tu nie zdradzę... Chyba. A jak zdradzę to znaczy, że to tajemnicą nie było. Wpisy marudne, śląskie, operowe, podróżnicze, fotograficzne i inne. Słowem ... nie da się jednym słowem.

Napisz list w sprawie wspólnego biletu w GOP-ie

Skocz do wody!

dnia 26 października 2009, o godzinie 18:03:33

Portugalia. Porto. Okolice mostu "Ponte Dom Luis I" nad rzeką Duoro. Wczesny wrzesień. Słońce praży. Co można w słoneczną robić innego w taką pogodę jak nie skakać do wody? I to nieważne czy z mostu czy nabrzeża. W wielu różnych pozach.

Tagi: , , , , ,

Portugalskie toalety

dnia 24 października 2009, o godzinie 23:27:58

Zdjęcia przedstawiające toalety. 3 pierwsze to wystrój toalet w jednym z barów w miejscowości nad Oceanem Atlantyckim (w okolicy Aveiro). Aż chce się korzystać ;) Gdybym jeszcze wiedział cóż tam za wierszyki były na kafelkach wypisane... Pewnie "wychwalające" przeciwną płeć (odpowiednio w damskiej i męskiej).

Bar jakiś super nie był - nawet jedzenie jakieś takie "nie super". Wrażenie robiła tylko toaleta. Pierwszy raz wróciłem do toalety po skorzystaniu. I to na dodatek z aparatem.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

[fotozagadka] Czerwony mostek nad rzeczką

dnia 16 października 2009, o godzinie 14:37:39

Na zdjęciu widać mostek. A może nawet most. W miarę duży most. I w związku z nim zagadka (oczywiście bez nagród). Gdzie mostek się znajduje oraz czy ma brata prawie bliźniaka. Jeżeli tak to gdzie?

Aha... Niech nie podpowiadają te osoby, które w czasie robienia tego zdjęcia się pałętały obok ;)

Edycja: Zagadka pozostała nie rozwiązana. Albo rozwiązana w połowie. Jest to most w Lizbonie (Most 25 kwietnia). Ale jego bratem nie jest Golden Gate w San Francisco, a Oakland Bay Bridge (też w San Francisco). Golden Gate jest podobny, ale nie jest taki sam ;) Przypatrzcie się np. filarom. Most w Lizbonie jak i Oakland Bay zostały zbudowane przez tą samą firmę. A Golden Gate przez inną :) To było podchwytliwe pytanie, wiem ;)

Tagi: , ,

Kabhi Gorce, khabhie deszcz

dnia 14 października 2009, o godzinie 21:56:31

Czasami fajnie jest wrócić w miejsca w których się już było. Najlepiej jeszcze w innych okolicznościach przyrody. Czyli czasem śnieg, czasem deszcz. Te parę zdjęć to porównanie 2 wyjazdów w Gorce.

Pierwszy raz w tą zimę: z Lubomierza na chatkę Hawiarska Koliba. W śniegu po pas. Czas mapowy 3-4 h. Czas nasz: około 9 h. Szukanie szlaku pod śniegiem. Przedzieranie się przez polany zasypane śniegiem. Duża ilość kryzysów. A potem niewychodzenie z chatki przez kolejne kilkadziesiąt godzin... i gotowanie, gotowanie, pieczenie, smażenie... ;)

W zeszły weekend w podobnej grupie przeszliśmy się z Lubomierza-Rzek na Turbacz. I z powrotem. Pogoda nie sprzyjała zbytnio - połowę drogi lało. Część szlaku pamiętaliśmy z zimowego przejścia - czasami mieliśmy braki (hmm... ze zmęczenia?). Znajdowaliśmy teraz znaki których nie było widać zimą (na kamieniach).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Gdzie spać... Na szczycie, w tirze czy pod mostem?

dnia 07 października 2009, o godzinie 14:09:22

Na zdjęciu: najwyżej położony sen jaki było mi dane obserwować. Krywań w słowackich Tatrach Wysokich - 2495 m n. p. m. (chociaż to miejsce - zaraz przy przepaści - było położone 2-3 m pod szczytem.

Sen tej pary trwał co najmniej pół godziny (czyli tyle ile przebywałem na szczycie). Pewnie spali tam od jakiejś dłuższej już chwili...

Sam nocowałem w kilku dziwnych miejscach: dworce w Krakowie, Przemyślu i Barcelonie. Lotnisko w Londynie. Kaplice pod kościołem Wszystkich Świętych w Warszawie (na dodatek tam mnie zakonnica tak zamknęła, że od 10 rano do 16 nie mogłem wyjść - mimo, że chciałem - samotnie przechadzałem się podziemiach kościoła ;) ). W przypałacowym parku w Liwadii na Ukrainie.

Także zdarzyło mi się nocować w naczepie tira oraz na plaży we Włoszech oraz na Ukrainie. Przemoczonych namiotów z widokiem (a raczej brakiem) na Bielsko czy miejsca pod mostem w Czechach nie wliczam ;)

Ma ktoś jakieś podobnie dziwne miejsca na nocleg? Może ktoś ma marzenia? (ja chce się kiedyś na Babiej Górze obudzić na wschód słońca).

Tagi: , , , ,

Ukraina, Krym 2009 - część druga - czyli jak to na wybrzeżu było + powrót

dnia 13 września 2009, o godzinie 19:51:02

Na Krym wybrałem się z 3 znajomymi w sierpniu 2009 roku. Zrobiliśmy pętelkę: Symferopol, Bakczysaraj (ze skalnymi miastami), Sewastopol, Bałakława, Ałupka, Aj-Petri, Jaskółcze Gniazdo, Liwadia, przełęcz Angarska, Symferopol. W drodze powrotnej liźnięty został też Kijów.

To jest druga część relacji krymskiej. Przeczytaj wcześniej pierwszą część.

Sewastopol - jedna baba, drugiej babie wsadziła do domu turystów

Wsiadamy do pociągu i jedziemy. Po kilkudziesięciu minutach na drodze obok torów widzimy czterech rowerzystów. Zdziwiony? :D Pociąg wiezie nas do Sewastopola. Miasta/bazy floty czarnomorskiej. Przed wjazdem na dworzec objeżdżamy zatokę nad którą to miasto leży. Na dworcu już nas witają babiczki z noclegiem. Po 40-50 hrywien. Wybieramy taki za 40 i jedziemy gdzieś na osiedle 20 minut marszrutką z numerem (wow... marszrutki mają numery:D). Rozkładów dalej nie mają ;)

Nocleg mamy na wielkim blokowisku. Przechodzimy z przystanku przez plac z dmuchaną zjeżdżalnią, placem zabaw, stoiskiem z melonami, do 10-piętrowego bloku (nie jedynego w okolicy). Drzwi na jakiś śmieszny klucz, winda, która w Polsce by została wyłączona z użycia 5 lat temu. Wchodzimy do mieszkania. Jedna babiczka przekazuje nas drugiej babiczce (praca grupowa). Dostajemy 2 pokoje (weszły by tam jeszcze z 2 osoby) z dywanami na ścianach (arrasy? ;) ). Brak ciepłej wody (trzeba grzać), w przedpokoju nowoczesna lodówka (my dostajemy taką "made by wczesne CCCP"). Po mieszkaniu biega przepiękny kociak. Świetne futerko. Nieźle bawił się moją politechniczną smyczą do komórki.

W klozecie deska połamana na 6 kawałków. Źle? Gdzie tam... Jest ładnie posklejana przezroczystą taśmą klejącą. Dostajemy klucze, informację, że morze blisko. Supermarket też. W supermarkecie śmietanka "Łaciate" (przynajmniej taka sama szata graficzna), oraz polewy do lodów z Tymbarka (z nieprzetłumaczoną nalepką). Produkty ukraińskie tanie. Produkty dużych koncernów (np. Danone) porównywalne jak w Polsce (jak nie drożej). No i do tego kiełbasa warszawska. Obrzydliwa. Chyba jak każda tam. ;)

Rano ruszamy na podbój Sewastopola. Tym razem trolejbusem. 0,75 hrywny za przejazd (o ile dobrze pamiętam). Marszrutki są szybsze, ale dwa razy droższe. W trolejbusie bilety można kupić u kierowcy, lub osoby sprzedającej bilety. Wygląda to czasami tak: kupujesz u kierowcy, druga osoba ci go kasuje, a jeszcze co jakiś czas wsiada do tego trolejbusu kontrola, która te bilety sprawdza. W bardziej zatłoczonych trolejbusach są dwie osoby do sprzedawania/kasowania. Prosty sposób na bezrobocie :D Po drodze zauważam sklep z reklamą firmy "Barlinek" - czyli podłogi.

Flota, Lenin, ślub i flagi rosyjskie

Wysiadamy w centrum, wymieniamy walutę (da się tylko USD, EURO oraz rosyjskie ruble). PLN jest trudno spotkać na Krymie. Kupuję też mini atlasik po Sewastopolu. Ruszamy na podbój miasta. Najpierw park z panoramą "Obrona Sewastopola". W parku są też 2 fontanny, parę pomników, resztki fortu, pomniki (m. in. jednego z kapitanów statku broniącego miasta), widok oraz dużo kotwic z zatopionych statków. A także kramiki z pamiątkami, kucyki, sprzedawcy wycieczek zorganizowanych oraz turyści.

Przy parku hotel o nazwie Ukraina. Kontrastuje to troszkę z tym, że Krym jest bardziej rosyjski niż Ukraiński. A po rozpadzie ZSRR flota czarnomorska z jakiegoś dziwnego powodu został podzielona na dwie równe części: 87 i 13%. Do tego w tych 13 procentach było najwięcej złomu. Zgadnijcie kto dostał lepsze "łódki". Co jakiś czas słychać przepychanki dotyczące stacjonowania rosyjskiej floty w Sewastopolu.

Po drodze jest Sobór Opieki Przeświętej Bogurodzicy - przepięknie odnowiony. W środku trafiamy na ślub. Ja wyglądał? Babiczka od miejsca na środku cerkwi rozwinęła czerwony dywan. Na jego końcu stanęła para młoda. Gości nie było za dużo (chyba tylko rodzina). Przychodzi pop (prawosławny ksiądz) wyglądający jak wokalista jakiegoś fińskiego zespołu death metalowego. Idzie po dywanie do pary młodej i zaczyna czytać modlitwy. Miałem wrażenie, że były one powtarzane kilkanaście razy. Do tego kilkadziesiąt znaków krzyża. Ciekawostką było nałożenie obrączek. Para młoda nałożyła je sobie tylko na koniuszek palca. Następnie pop kilkukrotnie zamienił je miejscami. Wszystko odbywało się na końcu cerkwi.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , ,

Ukraina, Krym 2009 - czyli na wschodzie musi być jakaś cywilizacja

dnia 13 września 2009, o godzinie 19:40:23

"Pojedzie ktoś na Ukrainę, na Krym?" Takie pytanie zadawałem znajomym przez parę tygodni... Odpowiedzi, że tam strasznie, że daleko, że okradną/zgwałcą/zamordują, że tamto, siamto... ;) Część też nie miała czasu (żeby nie było, że wszyscy na "nie" byli).

To jest pierwsza część relacji krymskiej. Przeczytaj później drugą część.

W końcu udało się zebrać grupę 4 osobową: Kasia (z którą uwielbiam nawzajem sobie marudzić i się wkurzać), Jacek (obydwoje znani z kursu w AKT Watra) oraz Arek (znajomy Jacka).

Jaki plan? Pojechać tam i pozwiedzać (góry, wybrzeże, miasta, skalne miasta...). Czym dojechać? Pociągiem...

Podróż do Lwowa z Katowic - opuszczamy UE

Spotykamy się w nocy z piątku na sobotę 7/8 sierpnia 2009 w Katowicach na dworcu PKP. Stamtąd ruszamy zawalonym pasażerami pociągiem do Przemyśla. Najpierw trochę rozmawiamy, potem głowa na plecaku i nynu... Co jakiś czas budziła nas potrzeba fizjologiczna innych pasażerów (chcieli do WC dojść...).

Gdzieś od Krakowa (czy kawałek dalej) w pociągu zrobiło się luźniej więc najpierw nasza kobieta dostała miejsce w przedziale. Ale widocznie musiała "bardzo zasłużyć", bo siedziała z osobami intensywnie (i głośno) komentującymi polityczne sprawy Polski i Ukrainy. Mężczyźni dosiedli się do przedziału w którym można było przenocować :) Pewnie w nagrodę za dobre sprawowanie.

Wysiadamy w Przemyślu, chwila na wymianę drobnej kwoty na ukraińską walutę (hrywna ukraińska UAH) i wsiadamy w busika do granicy w Medyce. Informacyjnie: kurs wymiany jest w Przemyślu o wiele bardziej atrakcyjny niż np. na Śląsku. No i do tego hrywna leci na łeb na szyję...

Wracamy do busika: w środku pełno Polaków z wielkimi plecakami (z tego powodu było można zauważyć lekkie niezadowolenie kierowcy - przecież te 2 miejsca na których te plecaki leżały mogły dać dodatkowy przychód... ;)) Przejazd do Medyki to było jakieś 2zł (może 3...).

Ruszamy spod dworca... Adaś krzyczy "Drzwi na tyle nie są zamknięte!". Na szczęście, żaden z plecaków nie zdążył wylecieć ;) Po kilkunastu minutach pojawiamy się na granicy. Wysiadka i zdążamy krokiem niespiesznym na przejście graniczne. A tam tłum kilkudziesięciu osób: turyści z plecakami oraz mieszkańcy okolicznych miejscowości przechodzący w wiadomych celach... I dwie kolejki: UE i reszta świata. Do polskich celników stoi dłużej reszta świata a do ukraińskich UE (czyli my).

W tłumie: "Czy poda ktoś parę tych karteczek, które trzeba wypisać?". Na tej karteczce trzeba napisać swoje dane, po co się jedzie na Ukrainę, w które miejsce... Dostałem okrzycz bo czegoś tam nie wypisałem (chyba tego, że przechodzę pieszo granicę :D ) Najlepsze jest to, że karteczka jest po ukraińsku i angielsku a wszyscy ją wypisują po polsku (lub mieszanie). U mnie było "cel podróży": turistic oraz "jak": pieszo :D

Dostałem pierwszą pieczątkę w nowym paszporcie, połowę karteczki i opuściłem pierwszy raz UE (nie liczę okresu gdy PL nie było w UE :D ). Za granicą kantory, sklepiki, bary no i przystanek marszrutek. Czyli busików jeżdżących to tu, to tam... Wsiadamy do takiej do Lwowa, czekamy aż się zapełni do ostatniego miejsca. Cena przejazdu marszrutką do Lwowa: 15 hrywien. Jeszcze przed odjazdem zakupujemy pierwsze ukraińskie piwo... Koszt piwa to jakieś drobne hrywny (w przeliczeniu 1-1,5 zł). Za naszym przykładem idą kolejni pasażerowie busika... Ciężko się je piło w czasie jazdy po niezbyt równej drodze do Lwowa.

W busiku grupa 8 osób z Przemyśla (proszę zapamiętać nazwy grupek spotykanych, bo będą się powtarzać :D ). Dziwią się, że jedziemy do Lwowa nie mając kupionych biletów na pociąg... Ktoś z nich wcześniej zrobił sobie wycieczkę do Lwowa w celu zakupu takowych... U nas to nie wchodziło w grę: za daleko i nie znaliśmy terminu wyjazdu jeszcze parę dni temu...

W czasie jazdy adaś zaczął czytać słowa na sklepach, reklamach. I cieszył się jak dziecko gdy mu się udało przeczytać хот-дог (czyli Hot-dog :D ). Nie miałem wcześniej do czynienia z cyrylicą, więc to nowość dla mnie.

Kilkadziesiąt godzin w pociągu do Symferopolu

We Lwowie poszukiwania kantoru (dziura w ścianie) oraz próba zakupu biletu w kasie. To teraz napiszę o dworcach ukraińskich: cuda... Dworzec we Lwowie to budynek, który kojarzy mi się od wewnątrz z dworcem w Bielsku-Białej. Z tym, że kilka razy większym (dworzec w Kijowie był jeszcze większy - zdjęcie obok właśnie kijowski dworzec przedstawia). I tłumami podróżnych, kilkunastoma kasami (i kolejkami do nich), czystymi poczekalniami... Ja chcę aby nasze dworce tak wyglądały. Wszystkie dworce, które widziałem w czasie podróży robiły bardzo pozytywne wrażenie.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , ,

Lenin: "I'm lovin' it?"

dnia 26 sierpnia 2009, o godzinie 21:01:39

Znacie tego Pana? Ciekawe czy mu się podobają te kapitalistyczne parasole na placu pod jego pomnikiem...

Ukraina, Krym, Jałta.

Tagi: , , , , ,

Krym, kontrasty...

dnia 25 sierpnia 2009, o godzinie 12:02:36

Ukraina, Krym, Symferopol. Plac z cerkwią, czerwonymi gwiazdkami i czołgiem. Dużym czołgiem (na zdjęciu się nie zmieścił).

Tak, wróciłem. Relacja w trakcie pisania :)

Tagi: , , ,

Niuchanie krokusów w Dolinie Chochołowskiej

dnia 18 maja 2009, o godzinie 18:59:02

Człowiek zrobi wiele aby pochodzić po Tatrach. Wstanie o 3:20... Wyruszy o 4:00 (jednakże wcześniej będzie marudził o przesunięcie terminu wyjazdu co najmniej godzinę - snu trza...). Poprowadzi pojazd mechaniczny, który wielkiej mocy do rozpędzenia nie ma. Będzie pomstował na wolniejsze pojazdy (czyt. rowery, maluchy, fotoradary), że znów się trzeba rozpędzać...

Ale ten człowiek będzie silny. Nie da po sobie pokazać słabości. Nawet gdy na dwójce silnik wyje, a oczy mówią: "zmruż powieki"...

W weekend przedmajowy udało się zorganizować (dzięki Pani ŚUM-owatej) wyjazd na niuchanie krokusów w Dolinie Chochołowskiej... Start z TG o 4 rano, potem Mikule, Glajwic i Tychy. Z Tychów 3 wehikuły ruszyły w stronę słońca i gór. Trasa wiodła przez Pszczynę, Bielsko (chyba co skrzyżowanie fotoradar...), Żywiec i Korbielów (musieliśmy się rozpędzić, a ktoś nowym samochodem tarasował nam drogę jadąc 40...) Potem chwila przez Słowację, obok jeziora Orawskiego, ponownie przez granicę do Chochołowa. Aż wreszcie wita na Witów i wlot do Doliny Chochołowskiej. Okazało się, że najsłabszy samochód przyjechał pierwszy :D (bo na nas czekali na granicy ;).

Śniadanko o 9. W mocnym słońcu. Jakub terrorysta prezentował się nad wyraz "ciepło" w polarze i zimowej kurtce... Ruszamy do kolejki po bilet do parku. Tam patrzymy jak wygląda traktoropociąg z pasażerami upchanymi prawie jak w 820/840/870 KZK GOP. Przekrój turystów bardzo duży, ale chyba naszymi w miarę dużymi plecakami przyciągaliśmy wzrok.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Walentynkowe Gorce z sercem na tyłku

dnia 22 lutego 2009, o godzinie 21:54:03

Pobudka 3 rano. Jeden autobus, drugi autobus... Katowice witają :) Jako, że do pociągu jeszcze chwila to odganiamy jednego kolesia proszącego o złotówkę:

Co będę owijał w bawełnę... Na wino mi brakło...

Potem przechodzi zobaczyć jak wygląda dojście na perony dla osób niepełnosprawnych. Wygląda genialnie - najpierw dzwonek na wysokości głowy. Głowy stojącego człowieka. Potem otwierają bramę i delikwent na wózku przejeżdża przez nieznane otchłanie dworca, wyjechać na powierzchnię windą towarową... Nie mieliśmy odwagi zadzwonić...

Dojeżdża kolejni ludzie z ekipy. Wsiadamy do piętrowego składu i rozpoczyna się poranny śmiech :) Do Krakowa z lekkim opóźnieniem dojeżdżamy - Kuba terrorysta na cały głos oznajmia, że:

Zapomniałem, że tu się wjeżdża do ciemnoty...

Na szczęście Krakusi chyba mają spokojne usposobienie, bo żadnych rękoczynów nie było. Przechodzimy na dworzec autobusowy w poszukiwaniu naszego autobusu. I wyryte zostaje nam w umysłach wyrażenie: "...na dolnej płycie dworcaaaa". Pasażerowie musieli się dziwić jako pomagaliśmy zwiększyć słyszalność zapowiadającego dopowiadając te słowa do każdej jego wypowiedzi. Z taki długim przeeeeciągnięciem.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Elektrociepłownia Szombierki murami was zachwyci...

dnia 02 lutego 2009, o godzinie 23:32:26

Wstać rano. Wsiąść do autobusu do Bytomia. Po co? Na Kraftwerk :) A dokładniej do Elektrociepłowni Szombierki. W Bytomiu jesteśmy z Pawłem o 9:50, Andzia już czeka na dworcu autobusowym. Teraz ruszamy na dworzec PKP - pierwsze zdjęcie w tunelu, potem statyw i panoramka hali peronowej w Bytomiu - jedna z ostatnich w Polsce.

Przyjeżdża po chwili pociąg z Gliwic. z którego wysiada około setki osób - okazało się, że wszyscy specjalnie na Szombierki. 2 kobiety zamiast iść za tłumem poszły w przeciwnym kierunku ;) Telefonicznie trzeba je ściągnąć w naszą (dobrą) stronę.

Przechodzimy na przystanek wąskotorówki a tam tłum z aparatami i statywami. Paweł zrobił tylko jedno zdjęcie w czasie całego wypadu, bo: "jak zobaczyłem ile osób ma aparaty to mi się odechciało...".

Po kilkunastu minutach podjeżdżają 2 wagoniki pchane przez spalinową lokomotywę produkcji rumuńskiej. Powolutku upychamy się w wagonikach - organizatorzy mówili, że liczba osób ich przerosła. Widocznie ludzie są głodni przemysłowych wrażeń. W końcu to ludzie ze Śląska ;)

Po 10 minutach dojeżdżamy pod płot elektrociepłowni - teraz kawałek piechotą i jesteśmy na terenie Elektrociepłowni Szombierki - wielkiego ceglanego budynku z 1920 roku. W 4 około 40 osobowych grupach zaczynamy zwiedzanie - najpierw wchodzimy bramą pod wieżą zegarową na dziedziniec. Brzmi tak jakbyśmy wchodzili na zamek. W pewnym sensie tak to wyglądało. Nad nami góruje wieża zegarowa z 2 największym czterostronnym zegarem w Polsce (zaraz po PKiN w Warszawie). Z tym, że ten nie działa, bo gołębie obs... popsuły mechanizm ;)

Wchodzimy do budynku na "poziom zero" - witają nas koleby - wagoniki na szynie przymocowanej do sufitu. To tutaj odbiera się żużel oraz doprowadzana wentylatorami powietrze. Po drodze mijamy się z drugą grupą. która weszła innymi drzwiami ;)

I już jedna pani fotograf z Knurowa zdążyła się zgubić i wzywała pomocy telefonicznie ;) Byli też tacy, którzy przewodnika widzieli tylko w pociągu - mieli później tzw. indywidualne zwiedzanie z aparatem i statywem...

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

W Tatry - sylwestrowa, spóźniona relacja

dnia 18 stycznia 2009, o godzinie 20:12:03

Godzina 3:30 - pobudka. Trzeba zdążyć na pierwszą 19 do Bytomia, a potem na pierwsze 820 do Katowic. A po co tak wcześnie? A po to aby się jeszcze tego samego dnia pojawić na jakimś tatrzańskim szczycie... (niekoniecznie wysokim). Na dworcu w Katowicach spotyka się 5 wariatów i jedna jeszcze nie zwarjaciowała...

Ruszamy do miasta pod ziemią

Wsiadamy do osobówki do Krakowa. Na peronie obok stoi sobie TLK do Zakopca (pociąg jadący wolniej niż osobówka, a na dodatek spóźniona godzinę i jeszcze droższy). Będzie nas gonić... Ale my się nie damy... i uciekniemy ze średnią prędkością 50km/h... W pociągu mamy spokój. Współpasażerowie niekoniecznie go mają jeżeli słuchają naszych inteligentnych rozmów... W Krakowie bieg z peronu na peron ("W prawo, a nie w lewo!!"). Na schodach uratowałem komuś spadające jabłko... Ale zdążył mi ten ktoś zwiać, więc nie otrzymał go z powrotem.

Pociąg do Zakopanego pustawy. Można się wygodnie rozsiąść i zasnąć... Nie, my nie zasypiamy... my kontemplujemy wschodzące słońce przemieszczające się po nieboskłonie z zawrotną prędkością (a może to pociąg zmieniał kierunki co chwilę, że "nasza gwiazda" raziła mnie cały czas?).

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , , ,

Na grubie w Bielszowicach

dnia 06 stycznia 2009, o godzinie 21:39:02

Jako, że uwielbiam zwiedzać różne zakłady przemysłowe to bardzo się ucieszyłem z propozycji zjazdu do Kopalni Węgla Kamiennego "Bielszowice".

Pobudka na szychtę o 5 rano. Cza dojechać na Ruda z Gór... A to trwa... Parę minut po 7 jestem na miejscu (a stopy mi w autobusie 198 zamarzły). Wchodzimy na teren kopalni, należy się wpisać na listę i podpisać informację, że nie jesteśmy chorzy na: ... (dużo różnych chorób).

Informacja od przewodnika jakich ostatnio się zatrudnia pracowników ("Mamy piekarzy, stolarzy... I pełno takich tylko po gimnazjum. Na tych to trzeba uważać 3 razy więcej." "Rekordzista ma 19 lat i 4 dzieci a jednemu 21-latkowi matka przychodzi wszystko załatwiać w biurach..."). Potem przejście do pielęgniarki na pomiar ciśnienia. Z okna widok na cmentarz (taki widok mają górnicy jadący i wracający z dołu). Nieźle...

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

"Idą święta? Pierniczysz..."

dnia 20 grudnia 2008, o godzinie 21:09:51
Pierniczenie...

No tak jak widać na załączonym obrazku, to te święta się zbliżają, że hoho... Ciekawe kto da więcej albo ładniej. No kto... Tylko poważne propozycje ze zdjęciami... ;) (u mnie dwie blachy są dwupiętrowe).

Można też zobaczyć ile pierników było 3 lata temu.

Tagi: ,

3 ciekawostki z samego centrum Tarnowskich Gór

dnia 29 października 2008, o godzinie 18:44:52

3 ciekawostki fotograficzne z samego centrum Tarnowskich Gór.

Ławeczka. W Tarnowskich Górach jest mocniejsze przyciąganie ziemskie. Mogła się przecież wygiąć z tego powodu...

Z tego samego powodu (mocniejsze przyciąganie) na przystanku przy ulicy pod ławeczka znajdują się zabytkowe puszki. Co jest w środku... nie wiem... W sam raz pasujące do zabytkowego centrum miasta.

A tu rośnie trawa, która jest niszczona przez niedobrych mieszkańców Tarnowskich Gór. Autora tego bloga nie... on jeszcze bardziej skraca sobie drogę - wchodzi na chodnik kawałek za tym zasianym poletkiem trawy.

I pomyśleć, że 2 tygodnie temu przyjechało 3 panów w pomarańczowych kombinezonach, wysypało parę worków ziemi, zasiało ziarno trawy, ogrodziło poletko taką piękną biało-czerwoną szarfą (patriotycznie) i... Po paru dniach ogrodzenie zniknęło. I jak tu trawa ma wykiełkować...

;)

Tagi: , , ,

Płonąca 80-tka Omnitechu

dnia 24 października 2008, o godzinie 14:45:36

Co można spotkać jadąć autobusem linii 80 KZK GOP z Tarnowskich Gór do Gliwic? Kolejny autobus tej samej linii, ale za to cały w pianie :) Jako, że zrobił się korek to przeszedłem się obok wraku i złapałem stopa po drugiej stronie. Jak wsiadałem to 2 kobiety dosiadły się. I rozmawiając między sobą cieszyły się nawet, że to Volvo się spaliło. W kolejnym autobusie (57) kolejne 2 osoby rozmawiały o tym zdarzeniu i też nie miały cienia żalu. Hihi... cóż za zgodność pasażerów. :)

We wpisie są 2 zdjęcia wraku (zobacz album).

Przy okazji: okazało się, że kierowca autobusu miał 0,6 promila alkoholu, a pożar wynikł z powodu niesprawnych hamulców.

Tagi: , , , ,

AKT Watra w Kanionie Colca

dnia 13 października 2008, o godzinie 14:08:51

Jakiś czas temu kilka osób z Akademickiego Klubu Turystycznego Watra z Gliwic przeszła przez nie przebyty wcześniej odcinek Kanionu Colca w Peru. Dawniej uznawany za najgłębszy na świecie. A dziś pojawiły się zdjęcia z tej wyprawy. Jako, że im trochę zazdroszczę to linka do galerii umieszczę :) Bo pięknie tam mieli na dole... :)

Dodam jeszcze, że ta wyprawa została nominowana do nagrody Miesięcznika National Geographic Traveler. Szczegóły konkursu na odpowiedniej stronie. Strona wyprawy: www.condor2008.pl.

Tagi: , , , ,

Z Taize autostopem na południe - autostopowa relacja, część 3

dnia 04 września 2008, o godzinie 19:58:51

Pamiętasz co się działo wcześniej? Nie czytałeś? Jak tak można... Część pierwsza oraz druga relacji z wyjazdu autospowego Andzi, Żaby i adasia. Takie nasze wspólne 4500 km. Trochę mi powoli idzie relacjonowanie, ale cierpliwości nigdy dość ;)

No to dojechaliśmy do Taizé około 19 w sobotę. Wysiadamy, zaraz jakaś dziewczyna do nas podbiega i zaprasza do zapisania się. No to podążamy za nią i przekazuje nas Polakowi (sama była chyba Niemką). Dostajemy mapkę, informację gdzie się rozbić i sobie rozmawiamy... Podchodzi kolejna Polka i mówi do tamtego Polaka: "czy zauważyłeś, że to sąsiedzi?" I wskazuje na moją koszulkę z napisem Politechnika Śląska.

Taizowskie osiem dni

Rozbijamy namiot. No i robimy krótki spacer. Pojawiamy się też na wieczornej modlitwie. Właśnie... Nie napisałem co to jest Taizé (a nie każdy musi wiedzieć): jest to międzynarodowa wspólnota ekumeniczna. Może być znana z organizacji Europejskich Spotkań Młodych pod koniec roku w różnych miastach Europy. A oprócz tych spotkań ludzie przyjeżdżają do Taize. Tak jak my. Więcej informacji można znaleźć na stronie taize.fr oraz w Wikipedii.

Wieczorna modlitwa (poranna i południowa zresztą też) robi wrażenie. W skrócie: wchodzisz do kościoła, zabierasz śpiewnik, siadasz sobie gdzie chcesz (na podłodze, nie ma ławek) i śpiewasz w różnych językach (nie znanych wcześniej). Po angielsku, francusku, niemiecku, polsku, hiszpańsku, niderlandzku, rosyjsku, łacinie itp... W śpiewniku, jakby co, masz tłumaczenia (aby nie śpiewać bezmyślnie). Śpiewy są medytacyjne (posłuchaj). Czy coś więcej trzeba wiedzieć?

W niedzielę połaziliśmy po okolicy (białe krowy, TGV z daleka, stare kamienne kościółki) oraz trafiliśmy do takiego parku gdzie zrobiliśmy furorę różnymi ćwiczeniami fizycznymi ;) Takimi jak wybicie z biodra. Andzia piłkarką jest... Potem był tzw. łelkom, czyli przywitanie grup przyjeżdżających w niedzielę. I załapaliśmy się na sprzątanie kościoła, a chcieliśmy kuchnię... Wieczorem msza z już wcześniej opisywanym komórkowym księdzem (czytał pismo na mszy z komórki!).

Dalej Taize ;)

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Strasburg i Dijon czyli pierwszy kontakt z Francja (relacja autostopowa część 2)

dnia 26 sierpnia 2008, o godzinie 11:24:03

Czytałeś pierwszą część relacji? Nie? Możesz przeczytać, albo chociaż przyjrzeć się mapie ;) Ten wpis dotyczy kolejnych kilku dni - pierwszy nasz kontakt z Francją, Francuzami, językiem, Marokańczykami, kierowcami autobusów. Od Strasburga przed Dijon do Taize... I to wszystko (no prawie) autostopem w 3 osoby. Więcej wpisów z autostopu po Europie w kategorii Autostop na tym blogu.

Strasburg - bonżur bagietka

16 lipca - dojechaliśmy z rodziną Moniki za most w Strasburgu. I idziemy piechotą w stronę jakiegoś centrum. Powitały nasz krzaki, nierówne ścieżki rowerowe, brak chodników. Krajobraz taki trochę PRL-owy. Niemiło. Jeszcze z nieba coś kropiło - czyli pierwsze francuskie wrażenia średnie. Dochodzimy wreszcie na przystanek tramwajowy. Jaki ten tramwaj dziwny i do tego jeździ po torowisku na murawie... Krótka walka z automatem biletowym: aby wybrać bilet kręci się gałką, a miejsce na wrzucanie monet było niewidoczne dla nas - dziękujemy pierwszej napotkanej Francuzce za wskazanie odpowiedniej dziury ;) Kupujemy bilet za 3,3 Euro - ważny przez 24h dla 3 osób. Super!

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , ,

Karteczki stopowe ;)

dnia 23 sierpnia 2008, o godzinie 14:35:21
Kartki stopowe

W ramach oczekiwania na dalszą część relacji przedstawiam zdjęcia naszych kartek ;) Prawie wszyskich - gdzieś nam zniknęła kartka "WHY NOT?"

Relacja autostopowa (część 1)

dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 17:10:43

4400 km, 25 dni, 3 osoby - autostopem. Noclegi w namiocie na stacjach, przy moście, na kempingach, w Taize, bez namiotu na plaży, u gościa z hospitalityclub, u 2 rodzin Moniki oraz w naczepie TIR-a. Kilkadziesiąt samochodów od staroci po limuzyny, 12 narodowości kierowców, kilka różnych języków w użyciu... Osoby biorące udział to: Anna/Andzia, Monika/Żaba oraz Adaś/Adaś ;) Więcej w kategorii Autostop na tym blogu.

Mapa poniżej przedstawia trasę drogi tam (a to z powodu ograniczenia Google Maps - przy większej ilości miejscowości się wykrzacza...). Po przybliżeniu widać nasze niektóre "odbicia" z autostrad ;) Zielone kropki to noclegi. W tym wpisie będzie opis wyjazdu tylko do granicy francuskiej. Na resztę trzeba poczekać... Cierpliwości. A teraz zachęcam do czytania :)

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , , , ,

Dworzec kolejowy w Strasburgu

dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 15:55:50

Dworzec kolejowy w Strasburgu jest lekko dziwny. Stoi sobie zabytkowy budynek dworcowy z XIX wieku. A nad/przed nim zbudowano przeszkloną kopułę/półjajo (na zdjęciu obok) zasłaniającą stary dworzec. I w niej znajduje się wejście na stację podziemnego tramwaju.

Ciekawe rozwiązanie - może i wygodne dla podróżnych. Ale sam wolałbym oglądać odrestaurowany stary dworzec niż to szkło. No chyba, że dałoby się tak zrobić z Centralnym w Warszawie czy też z dworcem w Katowicach. ;)

Tagi: , , ,

Zakaz postoju po francusku

dnia 16 sierpnia 2008, o godzinie 15:37:48

Miasto Thiers we Francji.

Jest to jakiś sposób na wymuszenie przestrzegania przepisów przez kierowców. I nawet działa... Tam gdzie stoją znaki, nikt nie zatrzyma samochodu. A obok "wre" remont chodnika.

Tagi: , , ,

Tyskie ponad wszystkie (w Strassburgu)

dnia 16 sierpnia 2008, o godzinie 15:02:47

Sklep piwny w centrum Strassburga.

Weszliśmy tam w poszukiwania jakiegoś polskiego piwa (myśląc, że pewnie Żywiec będzie). A tu niespodzianka - jedynym polskim piwem było Tyskie.

Tagi: , , ,

Sterylne zamknięcie

dnia 16 sierpnia 2008, o godzinie 11:30:09

Sterylne zamknięcie produktu mięsnego stosowane przez polskich turystów podróżujących po Europie. Żadna europejska mrówka się przez to zamknięcie nie przedostanie.

Mrówki spotykane w okolicy zwane były faraonkami.

Tagi: , ,

Zagadka stoczniowa/autostopowa

dnia 08 sierpnia 2008, o godzinie 20:07:48

Zagadka: gdzie i co to jest. Gdy tę tabliczkę ujrzałem zostałem strasznie zaskoczony. Szczególnie pamiętając o pewnych wydarzeniach dotyczącymi stoczni... W ramach podpowiedzi: to nie w Polsce oraz szczegóły poza głównym kadrem mogą naprowadzić. Włascicielki rąk proszone o nie zgadywanie ;) Bo to by było dla nich za proste.

Zagadka musiała być za prosta, bo już jest rozwiązanie. Prawidłowo odpowiedział matthew. Tabliczka znajduje się na masztach przy Parlamencie Europejskim w Strassburgu, we Francji. W albumie znajdują się kolejne 2 zdjecia - tych tabliczek oraz samych masztów.

Bytom - nowa obwodnica + kopalnia

dnia 10 czerwca 2008, o godzinie 22:08:07

Jakby ktoś był zainteresowany postępem prac na trasie budowanej obecnie obwodnicy Bytomia to zapraszam do obejrzenia galerii ze zdjęciami z dzisiejszego dnia. Są zdjęcia tunelu od wewnątrz :) Nawet ochroniarz jakoś specjalnie nie przeganiał. Przy okazji jest też kilka zdjęć z kopalni Bytom I (Powstańców Śląskich).

Na teren budowy obwodnicy wjechałem bez przeszkód. Nikt za mną nie krzyczał, nikt chyba mnie nie widział... Zakazu żadnego nie widziałem ;) Przejechałem się aż do tunelu pod torami kolejowymi (po drodze zrobiłem zdjęcie jakimś zbieraczom kruszywa). I tam stanąłem. Popstrykałem zdjęcią, aż dostałem opiernicz od pana ochroniarza "Jedź Pan przez ten tunel! Tu się nie stoi, bo tu budowa jest!". No to ruszyłem.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Zakłady Chemiczne w Tarnowskich Górach (w likwidacji)

dnia 27 kwietnia 2008, o godzinie 12:50:59

Jest wiosna. Można wsiąść na rower i ruszyć. Bliżej lub dalej. W piątek było bliżej - na teren Zakładów Chemicznych w Tarnowskich Górach. Może ktoś kojarzy artykuły o największej bombie ekologicznej w Polsce, zanieczyszczeniu wód głębinowych itp. To te zakłady ;) Od jakiegoś (dłuższego) czasu są w likwidacji. Ale od paru lat się tam nie dzieje za wiele.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , ,

Weekend majowy z Wikipedią i aparatem

dnia 25 kwietnia 2008, o godzinie 09:20:49

Już od kilku lat w czasie weekendu majowego Wikipedyści zachęcają do robienia zdjęć specjalnie (lub przy okazji) do artykułów tej internetowej encyklopedii. W tym roku jest podobnie. O co chodzi?

W czasie weekendu majowego wiele osób wyjeżdża pozwiedzać różne miejsca w Polsce i zagranicą. Większość pewnie ma aparat cyfrowy i robi zdjęcia. Można to połączyć - w Wikipedii wiele obiektów nie ma jeszcze zdjęć. A cześć ma, ale w marnej jakości. W celu ułatwienia życia fotografom została stworzona strona, na której w sposób najkrótszy i najbardziej zrozumiały staramy się wytłumaczyć sposób przesyłania zdjęć do Wikipedii. Od informacji jakie zdjęcia robić, przez przesyłania ich do naszego zbioru grafik (commons), odpowiednie oznaczenie licencji, porządkowanie i ich publikację w artykułach.

Przeczytaj cały wpis...

Tagi: , , ,

Inne wpisy (wcześniejsze i nowsze):
← Wcześniejsze wpisyNowsze wpisy →