adasiowe miejsce
Witam na moim jogu (lub jak kto woli blogu). Żadnych tajemnic tu nie zdradzę... Chyba. A jak zdradzę to znaczy, że to tajemnicą nie było. Wpisy marudne, śląskie, operowe, podróżnicze, fotograficzne i inne. Słowem ... nie da się jednym słowem.
Piernikowo...
Wesołych Świąt - będę tu jeszcze pisał jakby co :) → Zobacz też starsze pierniki ;)
Zagadka fotograficzna/plecakowa
Zagadka polega na wymyśleniu/odgadnięciu celu takiego, a nie innego umiejscowienia sandałów, butelki, plecaka itp. Zagadka w sumie prosta - nagród nie będzie chyba, że ktoś wymyśli coś rzucającego na kolana :D
Tagi: plecak i piach,
A to Toruń z jakuzzi na dachu
Krótką chwilę spędziłem w Toruniu, ale zdążyłem zobaczyć co też kryje się na dachach. Pojawienie się dwóch osób wchodzących do jakuzzi znajdującego się na dachu kamienic zainteresowało prawie każdego znajdującego się na wieży ratuszowej. Ale zazdrośnicy - też by pewnie chcieli :D
Kilkanaście zdjęć do obejrzenia w albumie :)
Teatr V.O.S.A w Gliwicach w ramach festiwalu Ulicznicy
Wczoraj , 9 lipca 2011 r. w ramach festiwalu Ulicznicy odbyło się przedstawienie czeskiej grupy/teatru V.O.S.A na gliwickim rynku. Artyści układali konstrukcje z belek (bez połączeń), żonglowali, bawili się ogniem, fajerwerkami. jeździli na rowerach. Była to bardzo dobrze spędzona godzina :)
Poniżej kilkanaście zdjęć - reszta do zobaczenia w albumie w Picasie. Kto nie był niech żałuje :)
Tagi: gliwice, teat, teatr uliczny, ulicznicy, v.o.s.a,
Syria - prolog
Pierwsze myśli o wyjeździe w stronę Bliskiego Wschodu pojawiły się w mej głowie przy okazji oglądania zdjęć jednego z joggerowiczów - sharnika. Było to wiosną zeszłego roku. Na jesień postanowiłem znajomym pomarudzić o taki wypad - "jedźmy do Syrii/Jordanii". Potem pojawiła się informacja o lotach LOT-u w tamte rejony. W końcu w styczniu kupiliśmy bilety do Damaszku - w promocji Szalonych Śród. Dwa tygodnie później cena spadła jeszcze o 200 zł.
Ekipa to Kasia i Jacek - znani wcześniej z wypadu na Krym dwa lata wcześniej. Gdzieś już po zakupie biletów pojawiły się informacje o tym, że w tym rejonie zaczyna się robić rewolucyjnie - Tunezja/Egipt/Libia.
Ale Syria jest "najbezpieczniejszym i najstabilniejszym krajem w tym rejonie". Im bliżej wylotu tym więcej niedobrych informacji zaczynało docierać kanałami medialnymi. Ja zaczynam dzwonić do MSZ, LOT-u, Syryjskiem Ambasady. Kilka godzin po moim telefonie na stronie MSZ pojawiła się informacja dla turystów: omijać Darę i Latakię. Zamęt wprowadza jeszcze brak potwierdzonych informacji o ofiarach - rozrzut pomiędzy 100 a 15 zabitych w ciągu dnia jest duży.
Na kilka dni przed wylotem decyzja: LECIMY. Nie będzie tam tak jak mówią w mediach. Opinie o nas: "Szaleńcy", "zabiją was tam", "dobrze, że babcia nie wie". Wsiadamy w samolot i zaczyna się...
Wpis powstał jako próba motywacji do dokończenia reszty ;) Ktoś będzie chciał przeczytać?
Tagi: arabowie, bliski wschód, rewolucja, syria,
Styczniowa Andaluzja - Sewilla, Granada, Kordoba - czyli trochę słońca zamiast śniegu
Mając możliwość kupna tanich biletów Ryanairem można się pokusić o poszukanie miejsca z daleka od zimy. I ruszyć tam celem jego poznania. Jeszcze lepiej gdy ma się w danym miejscu znajomego. Tak był w jednym tygodniu stycznia - wylecieliśmy za śmieszną cenę do Sewilli (hiszpański region Andaluzja). Trasa lotów: Kraków → Düsseldorf Weeze → Sewilla → Bergamo → Kraków. Loty jak loty - wsiadasz, opierasz głowę o ścianę samolotu i zasypiasz w trakcie prezentacji strojów kąp^^^ratunkowych. Międzylądowanie w Weeze - "jaaa... wojna jakaś... ile tu bunkrów - gdzie jeeeeest terminal!".
Kontrola bagażu zarekwirowała mi jedną rzecz. Pasztet. A rozmowa z celnikiem wyglądała mniej więcej tak.
(jakieś szprechania po niemiecku)
- Inglisz?
- OK. Czy mam Pan jakieś płynne rzeczy w bagażu?
- Nie, wszystko w tym woreczku jest (cud, nawet go wyciągnąłem do kontroli).
- Proszę rozpakować.
(z uśmiechem na twarzy celnik ogląda futerał z obiektywem i jakieś inne duperele).
- Co to? (wskazuje na pasztet w plastikowym opakowaniu)
- Ojej... nie wiem jak jest "pasztet" po angielsku...
(czytamy małe literki składu - po polsku niestety)
- To jest takie coś z kurcząt.
- Pastet... Hmm... To jest półpłynne. A jak jest półpłynne to jest płynne.
(uśmiech na twarzy)
- Czy chce Pan wyjść i to zjeść?
(żartujesz koleś? łyżeczką jeść pasztet bez chleba?)
- Nie, może Pan wyrzucić.
Tym sposobem pasztet został na ziemi niemieckiej.
Sewilla - miasto katedry z minaretem
W Sewilli byliśmy około 18-19 - szybkim krokiem na przystanek autobusowy (co 30 minut) i do centrum (za 2,40 euro). Dookoła już ciemno, ale dostrzegamy wzdłuż drogi drzewa pomarańczowe z... pomarańczami oczywiście. Tego nie zobaczysz na polskiej ulicy - a co dopiero w styczniu. Z okolic dworca Santa Justa odbiera nas Dominik - noclegodawca. Mieszka w zimnym mieszkaniu bez kaloryferów z jednym Polakiem oraz Francuzem. W okolicy dworca zakupujemy w najtańszym supermarkecie DIA "stejki" na kolację.
Po kolacji ruszamy w miasto... na pokaz tańca flamenco. Rozpoczyna się w jednej restauracji/barze około 23. Miejsce nie mialo tablicy informacyjnej na zewnątrz. Ludzi pełno. Stoimy przy barze bo innych miejsc nie ma (ale i tak miejsce dobre do oglądania). Tańczy kobieta, jeden koleś gra na gitarze a drugi klaszcze, tupie i śpiewa. Nie wiedziałem, że to taki smutny taniec. Przed rozpoczęciem tancerka poprosiła, aby nie filmować - zdjęcia można robić. "I proszę być cicho i nie rozmawiać". Następnego dnia, w przewodniku odnajdujemy zdjęcie tancerki i śpiewaka... Znani ;)
Pokaz trwał około godziny - druga część miała się odbyć około 2 w nocy w mniejszej sali. My ruszamy na pierwszy spacer, na jednym placu próbujemy pomarańczy, ja robię zdjęcie jakimś hiszpańskim dziewczynom idącym/wracającym na imprezę. Nocą miasto świetnie jest oświetlone - szczególnie Katedra i Giralda - czyli minaret katedry sewilskiej. Tak... Kiedyś tu był meczet, wieża jest pozostałością. Na jednym z placów Dominik pokazuje nam pałac (ratusz?), na którego jednej ze ścian ilość zdobień się zmienia (z lewej nie ma, z prawej są... albo na odwrót?).
Rankiem (heh... 10-11?) spacer niedzielny. Tj. najpierw na jednej z głównych alei festyn dla dzieci (ruch samochodowy zatrzymany), potem pierwszy park i wchodzimy teren Plaza de España (Plac Hiszpański) - czyli placu otoczonego przez pałac. Zbudowano go w latach 20. XX wieku na wystawę Iberoamerykańską (chociaż nie za bardzo potrafię znaleźć informację czy się taka odbyła). Później kręcono tutaj nawet sceny Gwiezdnych Wojen (Planeta Naboo). Ja tych filmów nie oglądałem, więc w sumie się nie znam...
Dookoła placu ceramiczne obrazy oznaczające wszystkie hiszpańskie regiony, można popływać łódką lub rowerkiem dookoła placu. Miejsce niezłe - nie wiem do czego ten pałac służyć - czy ma tylko wyglądać? Obok park Marii Luisy - zbudowany też na wystawę, ale Expo (Światową) w 1930. W słoneczny dzień pełno ludzi spacerowało, karmiło kaczki czy inne ptactwo.
Przechodzimy teraz z tyłu uniwersytetu do jednego z kościołów - dziwne mają msze... Zero śpiewów. Smutno jakoś. W jednym z barów dowiadujemy się, że są różne ceny przy barze, przy stolikach i na zewnątrz. Wchodzimy do sewilskiej katedry. Wysoko, kamienne filary. Wewnątrz jest grobowiec Krzysztofa Kolumba (ale chyba bez ciała). Ciekawym miejscem jest umieszczone lustro można sobie popatrzyć na katedrę pod innym kątem. Wewnątrz urządzono też wystawę - najciekawsze tam dla mnie były rysunki (prawie jak z AutoCada) z okresu budowy budynku. I niby to my teraz jesteśmy nowocześni...
Tagi: Andaluzja, Granada, Hiszpania, Kordoba, Sewilla, alcazar, alhambra, giralda,
Stadion Śląski w budowie
We wtorek ładnie zrobiłem kółeczko z pętelką dookoła Stadionu Ślaskiego. Modernizowanego.
I tak sobie myślę czy dobrze robią, że go modernizują w taki sposób. Bo nadal z najdalszych miejsce osoby na murawie będą punkcikami. W sumie sam projekt warty ponad 300 milionów złotych to budowa zadaszenia widowni a nie modernizacja. A to trochę zmienia...
Tagi: , chorzów, modernizacja, stadion, stadion śląski,
Sztolnia Czarnego Pstrąga - dziura z wodą pod ziemią
Pod Tarnowskimi Górami dawni górnicy, wydobywając ołów i srebro, zbudowali wiele tuneli. A także wiele sztolni odwadniających (co by tuneli woda nie zalewała). Jedna z takich sztolni jest udostępniona do zwiedzania - to Sztolnia Czarnego Pstrąga. Ostatni raz byłem w niej gdzieś z 10 lat temu. W niedzielę udało mi się tam zejść ponownie - działa. Sztolnię - czyli tunel z wodą kilkadziesiąt metrów pod ziemią - zwiedza się na łodziach. Przewodnik odpycha się od ścian i tym sposobem płyniemy. W sumie, nie licząc przewodnika, to w ciszy. Fajnie tam jest, ale mam kilka "ale" - może jacyś ludzie ze Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej to odczytają:
- Przewodnik ma wyuczony opis. I mówi trochę jak z płyty - w sumie fajniejsze, by było jakby to opowiadał bardziej swoimi słowami. Tak to wyszło trochę jak za dawnych lat - jestem nauczyciel, słuchajcie mnie, bo mam rację. No i przydałoby się troszkę ten tekst uwspółcześnić - wiele słów/zdań brzmiało tak lekko starodawnie.
- Jak zadawałem drobne pytania w trakcie jego wywodu to się gubił lekko. Już na koniec, jak odpowiadał na pytania to był taki prawdziwszy. I wtedy wreszcie miał swój prawdziwy, lekko śląski akcent - a nie taki wymuszony-nakazany-polski.
- Szkoda, ze z powodu roztopów wody było za dużo i pływało się do połowy trasy i z powrotem.
- Ogólny wygląd otoczenia Szybu Sylwester (przy "Ewie" nie byłem tym razem) był tragiczny - nie dało się dojść do szybu czystą nogą. Błoto straszne - może jakiś kamienny kawałek chodnika by się przydał? Kartki wiszące wewnątrz szybu (stary papier A4 z wydrukowanymi informacjami w koszulkach też nie sprawia dobrego wrażenia).
Bergamo za dnia - międzylądowanie wykorzystane w celach turystycznych
Bergamo jest ciekawym miastem we Włoszech? Dlaczego ciekawym. Z dwóch względów - znajduje się na wzgórzu. To akurat nic wielkiego - wiele włoskich miasta ma taką przypadłość. Ale w Bergamo jest też port lotniczy, który jest dobrym punktem przesiadkowym przy lotach WizzAirem czy też RyanAirem. Jak poszukujesz lotu gdzieś dalej istnieje duże prawdopodobieństwo, że trafisz na Weeze (w lesie), Hahn (w polu), Charleroi (było na blogu), lub właśnie Bergamo.
Lotnisko jest oddalone od centrum około 15-20 minut jazdy autobusem (opłaca się na lotnisku kupić bilet 24h za 4euro). Autobusy do Centrum jeżdżą co około 30 minut (czasami są z przesiadka koło dworca kolejowego - bilet 24h je ułatwia).
Stare Miasto (tzw. Citta Alta) znajduje się na wzgórzu - polecam wysiadkę w okolicy przystanku Funicolare i wjazd na wzgórze kolejką szynową. Nieczęsto taką można w mieście spotkać (w cenie biletu autobusowego). Kolejka wwozi w ścisłe centrum. W okolicy mamy punkt informacji (kobieta, która nas obsługiwała bardzo dobrze, szybko i zrozumiale mówiła po angielsku). Zaproponowano nam tam trasę zwiedzania - najpierw Piazza Viecchia i Piazza del Duomo z Bazyliką Santa Maria Maggiore, Katedrą, Biblioteką Angelo Mai, pałacem, wieżą miejską.
Tagi: bergamo, lotnisko, międzyladowanie, włochy,
Poszukiwania nagich Szwedek w Sztokholmie - przedłużony weekend w Szwecji
Nie wiem już o co chodziło z nagimi Szwedkami ;) W każdym razie pojechaliśmy odwiedzić znajomych w Szwecji na początku października. Liniami Wizzair z lotniska w Katowicach. Dzień przed odlotem byliśmy na imprezie w Jazz Clubie w Tarnowskich Górach - heh... byłem pierwszy raz o chyba podstawówki na jakiejś imprezie w TG :D Niezły ze mnie mieszkaniec. Ale to nieważne.
W okolicy południa w sobotę ruszamy do Pyrzowic, Ja, Andzia i Monika - w Świerklańcu, w parku krótki spacer w oczekiwaniu na busa (taa... i tak biegliśmy na busa mimo, że było czasu, że hoho). Potem na lotnisku obserwujemy psa, który przeglądał się w drzwiach do kontroli bezpieczeństwa. I tak odciągnął uwagę strażników (tzn. śmiech nie schodził pasażerom i strażnikom z twarzy), że kontrola przebiegła tak jakby jej nie było. Strażnicy mało ambitnie próbowali go wyprowadzić z terminalu ("No chodź piesku/pieseczku za mną, pójdziemy na zewnątrz, tam ci się spodoba").
W samolocie jak zwykle sen. Na lotnisku Szkokholm Skavsta poszukujemy busa do Sztokholmu (drogo... automaty nie przyjmują banknotów, wiec bilety kupić trzeba w okienku na drugim końcu terminalu - tam przechodziliśmy chyba wcześniej). Kierowca nie sprzedaje). W Sztokholmie (a dokładnie w Danderyd, stacja metra Mörby centrum) mamy umówionego kolesia (przez CouchSurfing), który udostępni nam miejsce do spania. Po około godzinie/półtorej jesteśmy na Cityterminalen. Czyli głównym dworcu autobusowym, dworzec kolejowy zaraz obok (także stacje metra wszystkich linii również w okolicy).
Jest godzina - po 20. Najpóźniej o 22 mamy być na stacji metra na przedmieściach miasta. Mamy numer telefonu do kolesia, więc to marudzę: zróbmy nocny spacer. No to przeszliśmy przez część centrum (nie przeszliśmy przez żaden most jednak) i gdy już był czas na szukanie metra zaczęliśmy dzwonić i pisać esemesy. Nie dało rady aby go poinformować, że się lekko spóźnimy... :D No i wyszło na to, że czekał na nas na stacji metra około 30-40 minut... Dobrze, że chociaż czekał :)
Kim był nas dachodawca? Cichomówiącym Brazylijczykiem. Przygotowaliśmy w jego kuchni (wspólnej z innymi osobami) kolację z kabanosów, sera żółtego i jeszcze jakichś rzeczy przywiezionych z PL. Pokosztował, ale nie wyjadał kabanosów jak to czynili kiedyś znajomi z Holandii/Indonezji) :D Obiecał nam, że następnego dnia nas oprowadzi po mieście. I zapytał o której chcemy wstać... Gdy usłyszał, że o 8... "To wiecie co... ja wam dam znać później i dojadę do was". W końcu nie dojechał :D
No to ruszamy na stację metra. Metrem (czadową mają nazwę metra: Tunelbana - w Silesii jest podobnie "lukej synku, tu bana bez tunel jedzie") przejeżdżamy m.in. wiaduktem nad jakąś wodą - nocą tego nie było widać. Wysiadamy na T-Centrallen i idziemy na w stronę ratusza. Po drodze mijamy w miarę interesujący, nowoczesny budynek złożony z metalowych prętów.
Lisia Babia Góra we wrześniu
Gdzie jest pięknie? W górach. Szczególnie jak się trafi na dobrą pogodę i towarzystwo. We pewien wrześniowy weekend wybraliśmy się na Babią Górę - najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego (i najwyższy szczyt w Polsce jeżeli pominiemy Tatry).
Dojazd z przygodami - 1. samochód postanowi przetestować skrót, którym mieliśmy jechać wieczorem na chatkę w Lachowicach.
Zdziwienie wywołał w nas objazd. Po zasięgnięciu języka u jednego tubylca ("Tam skrót do Zawoi... O tam... Kaj ten samochód pojechoł. Pojedziecie tam kawałek wonsko. a potym bez wode i bedziecie na tyj drodze."). To "bez wode" okazało się przejazdem przez rzekę/potok wpław. :D Samochód przeżył - bo płytko i płytami wyłożony potok. Ale za chwilę utknął w korku na tej polnej drodze... w korku. :D
W Zawoi oczekujemy przyjazdu drugiego pojazdu pod kościołem. Przejechali... i musieli się cofać prawie z Krowiarek :D No W każdym razie znaleźliśmy się i ruszyliśmy z okolic Dyrekcji BgPN. Najlpierw leniwie zielonym szlakiem na Markowe Szczawiny. Jest tam niedawno zbudowane od nowa schronisko. Wyglądało pozytywnie tylko klozet za 1-2zł :/ No i otoczenie trochę mało zagospodarowane zielenią (ubita ziemia).
Tagi: Jałowiec, Lachowice, Zawoja, babia góra, cyl, diabla, lis,
Dworzec w Katowicach na dwa dni przez zamknięciem
Dworzec w Katowicach od dziś (albo od jutra) jest zamknięty. Chodzi o główną halę. Zostanie zburzona. A na placu przed nią powstanie centrum handlowe. Sama hala zostanie jednak odbudowana, tj. tzw. kielichy zostaną ponownie zbudowane inną metodą i wkomponowane w Centrum handlowe/dworzec. Pod placem/centrum handlowym będzie zbudowany parking oraz dworzec autobusowy.
Poniżej troszkę zdjęć z dworca z piątku - dwa dni przed zamknięciem.
Zobacz całą galerię z katowickiego dworca
Tagi: dworzec, katowice, kielichy, pkp. remont,
Chorzów Batory, Katowice oraz kawałeczek Zabrza - fotospacery
Parę dni temu udało mi się wyciągnąć aparat i pospacerować po kilku miastach (w różne dni). Batory - dzielnica Chorzowa. Przez dłuższy czas nie miałem pojęcia co to za słowo - Batory. Wiedziałem, że jest tam huta o takiej nazwie. Dopiero niedawno mnie olśniło, że to na część naszego króla :D Głupie, co nie? ;)
Przy okazji dowiedziałem się dlaczego. Huta była niemiecka. Jak znalazła się na terenie Polski to głupio było aby dalej się nazywała tak samo. A że miała znane w Europie logo (z literką B) to znaleziono następcę - Batorego.
Sam Batory jest zaniedbany, ale kamienice robią wrażenie - gdyby tylko wyczyścić je z grubej farby i brudu to miejsce byłoby piękne. Mieszkańcy Batorego oglądając zdjęcia stwierdzili, że on nawet na zdjęciach wygląda lepiej niż w rzeczywistości. A właśnie, że nie :D W rzeczywistości też wygląda nieźle.
(adaś robi zdjęcie, w kadr mu wchodzą jakieś dzieciaki)
Hej! Nie rób nam zdjęć!
(leci kamyk w moją stronę)
Nie robie wam zdjęć.
A to czemu robisz?
Tym szybom.
Aha.
(dzieciak zgaszony, na szczęście kamyk nie był za wielki i minął mnie o kilkadziesiąt centymetrów).
Katowice podobnie spacerem: Mariacka, Wojewódzka, okolice Rialta, Rynek, Mikołowska itp... Jest i najwyższy swego czasu wieżowiec mieszkalny w Polsce, jest troszkę zabytkowych kamienic. Było trochę nielegalnego łażenia po torach na wiadukcie nad ulicą chyba Damrota. Nie wiedziałem, że na wiadukcie kolejowym koło Rialta jest droga (też zwiedzona :D ). Była też możliwość przejścia na perony dworca stamtąd, ale przez przypadek byli Sokiści, którzy nas grzecznie poinformowali o tabliczce: "przejazd przez tory możliwy tylko w obecności pilota". Nie mieliśmy pilota :/
Tagi: chorzów batory, katowice, zabrze, ślask,
Zabrze - Kopalnia Guido
Kopalnia Węgla Guido jest udostępniona dla zwiedzających od paru lat. Oczywiście należy ona do Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego :)
Kopalnia znajduje się w Zabrzu. Udało mi się namówić paru znajomych (liczba zmieniała się z godziny na godziny) na zwiedzanie. Najpierw spacerek z Dworca do Kopalni ("no chyba, żartujecie, że będziemy busa łapać... taka pogoda"). Chwilka przy Wincentym Pstrowskim - przodowniku pracy, naszym wzorze! Za Wickiem jest fontanna wykorzystywana przez dzieciaki jako basen.
Zostałem zapytany przez młode niewiasty czy jestem z gazety (nie byłem) i przez kobietę/matkę dla kogo robię zdjęcia (dla siebie).
Dalej pieszo do kopalni. Potem chwilka czekania na resztę i w kaskach zjeżdżamy szolą 320 metrów pod ziemię. Wychodzi a tam koń :) Wiszący.
Ruda Śląska i Bytom - śladem familoków
W niedzielę zrobiłem na rowerze około 60 km. Ale nie bez celu. Celem była Ruda Ślaska oraz Bytom i obiekty znajdujące się na Szlaku Zabytków Techniki.
No więc co takiego jest w tych miastach? A familoki :) I to fajne. Na pierwszy rzut poszła Kolonia Zgorzelec. Tam mi było trochę głupio bo tu ktoś z okien patrzył, tam ktoś siedział na schodach, a to dzieci biegały... Jedna kobieta leżąc na kocu na trawie trochę ironicznie proponowała "niech jeszcze tej antenie zrobi zdjęcie" ;) Oczywiście posłuchałem...
Osiedle składa się z kilkudziesięciu budynków - część jest jednak w stanie przed zrobieniem BUM. Ale w większej części ludzie mieszkają.
Kolejnym miejscem odwiedzonym przeze mnie był Dworzec w Chebziu... To już Ruda Śląska. Dworzec ma ciekawy wygląd. A do tego nitowane zadaszenie na peronie (lubię takie bardzo :) ). Ale ma też wadę. Jest trochę na za... znaczy uboczu. I znajdują sobie tam "zabawę" jakieś de.... znaczy wandale (udający, że lubią Ruch Chorzów).
Nikiszowiec - spacer dzielnicą czerwonych futryn
Dzień po industriadzie w Zabrzu pojawiłem się na Nikiszowcu, dzielnicy Katowic. Jest to jeden z obiektów Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.
Dojazd z Zabrza pociągiem na przystanek Katowice Szopienice Południowe (po drodze od konduktora okrzycz dostałem za wstawienie roweru do pierwszego przedziału "dla podróżnych z większym bagażem" - "na tyle jest przedział!"). Wysiadamy na tym przystanku, a tu... jak w Czarnobylu. Stacja opuszczona, pomazana, brudna, okolice zarośnięte roślinnością (nie koszoną od wielu lat). Obok pierwsze familoki oraz... nowoczesna, szklana siedziba Tauronu. Część okien w familokach to plastiki - ale tylko część pomyślała aby te nowe okna były podobne do poprzednich ("krzyż"- podział na 4 części - małe górne, duże dolne). Ale przynajmniej futryny okien czerwone :)
No ale w taki sposób jest najszybciej tam się dostać komunikacją. Następnie przejście na przystanek na Wilhelminie (niezła nazwa :D ). Gdy Andzia wsiada w autobus ja ruszam rowerem przed autobusem. No i na Nikiszowcu byłem przed nim :D
Przystanek pod Lodowiskiem - obok zaczynają się zabudowania Nikiszowca. Przydałoby się napisać co to Nikiszowiec - to osiedle robotnicze zaprojektowane przez kuzynów Zillmanów (oni też odpowiadają m. in. za wygląd Elektrociepłowni Szombierki).
Tagi: familoki, industriada, katowice, nikiszowiec, szlak zabytków techniki,
Zabrzańska industriada - relacja z szybu Maciej, Królowej Luizy i koncertu...
W sobotę 12 czerwca 2010 odbyła się Industriada - impreza promująca szlak zabytków techniki województwa śląskiego. Wcześniej na blogu informowałem o imprezach w Zabrzu. Z dwójką znajomych rowerami wybraliśmy się do kilku zabytków w Zabrzu.
Na początek Szyb Maciej - czyli szyb używany obecnie do wypompowywania wody (m. in. kąpielisko Leśne w Maciejowie stamtąd wodę obiera). W maszynowni znajduje się działająca maszyna wyciągowa. W ramach Industriady została włączona (chyba w innym czasie też włączają). Na razie nie jest za często otwierany dla turystów. Ale już jest nieźle odnowiony.
Także budynek wieży wyciągowej jest remontowany. A z samej wieży widok ładny na Zabrze, Gliwice. Można było też dostrzec hałdy w Rydułtowach (okolice Rybnika). Poniżej filmik. Załapała się na nim nawet Pani prezydent Zabrza. Jak mi to powiedziała znajoma: "ona jest wszędzie... chyba nic innego od 'bywania' nie robi". Poniżej filmik:
Później przejechaliśmy obok niedokończonego megaszpitala (stoi i czeka na jakieś zainteresowane od kilkunastu lat). Chwilkę poszukiwaliśmy wylotu sztolni, którą za parę lat będzie można pływać łódkami w Zabrzu (wylot gdzieś koło Ibisa w centrum miał być - nie znaleźliśmy).
Zobacz jak wygląd Gorol przez duże Gie
Na zdjęciu przedstawiony został pojazd osobnika, zwanego Gorolem. Zdjęcie zostało wykonane na ulicy Jagielońskiej w Katowicach w dniu dzisiejszym (czyli 13 czerwca około godziny 14). A dlaczego osobnika chciałem przedstawić światu? A bo przez tegoż to Gorola z Sosnowca musiałem wystraszyć panią na chodniku ostrzejszym hamowaniem.
Co z takim Gorolem zrobić? Niech kupi farbki i maluje ścieżki rowerowe. Chociaż z chęcią to ja bym ten gorolski pojazd pomalował w sposób przedstawiony na tym filmiku.
Tagi: Jagielośka, gorol, katowice, sosnowiec, ścieżki rowerowe,
Piekary Śląskie pielgrzymkowo i pasjonautowo ;)
W Piekarach Śląskich są przynajmniej dwa interesujące miejsca. Pierwszym jest Bazylika Piekarska (z obrazem Matki Boskiej Piekarskiej). Jest to miejsce pielgrzymek mieszkańców Województwa Śląskiego (ale także ludzi z innych regionów kraju). Rokrocznie odbywają się tutaj pielgrzymki mężczyzn i kobiet (osobno).
Dzisiaj odbywała się Pielgrzymka mężczyzn. I dlatego na filmie takie tłumy ;) Uroczystości odbywały się na terenie Kalwarii Piekarskiej (link prowadzi do Wikipedii).
Tagi: bazylika, kopiec wyzwolenia, piekary śląskie, widok na śląsk,
Bytom - piękny choć zaniedbany
Jednym z piękniejszych miast w GOP-ie jest... Bytom. Serio. Jest piękny tylko strasznie zaniedbany i zniszczony przez szkody górnicze. Gdyby tylko ktoś odremontował wszystkie kamienice i zapełnił miejsca po tych już nieistniejących... Do tego zabytki przemysłowe... Kopalnia Rozbark aż sie prosi o jakieś wykorzystanie. EC Szombierki również...
Dla chcących poznać bliżej Bytom w sobotę 29 maja zostanie zaprezentowanych 6 tras turystycznych - będzie można je zwiedzić z przewodnikiem. Zacytujmy:
I tak na trasie nr 1 nazwanej „Staromiejską” zwiedzający będą mogli zobaczyć unikatowy średniowieczny układ urbanistyczny, przebieg dawnych murów obronnych, a także przykłady bytomskiej architektury secesyjnej czy modernistycznej. Trasa nr 2 „Na Wzgórze św. Małgorzaty” zabierze z kolei turystów do kolebki miasta, gdzie w XII w. znajdował się gród bytomski.
![]()
Żółtym szlakiem oznaczona została trasa nr 3 prezentująca architekturę Rozbarku, a niebieskim szlak nr 4 pod nazwą „Bytom nostalgiczny 1870-1945”. Pod tą intrygującą nazwą twórcy trasy ukryli m.in. bytomskie kościoły: św. Trójcy i Podwyższenia Krzyż Św., a także szereg ciekawych budowli w stylach: secesyjnym, modernistycznym i historyzującym. Trasa nr 5 oznaczona kolorem czarnym prowadzi przez północną część Śródmieścia.
![]()
Tam też zwiedzający będą mieli okazji zobaczyć 44-metrową wieżę ciśnień przy ul. Oświęcimskiej, zabytkowy gmach byłej Akademii Pedagogicznej oraz modernistyczne osiedla z końca lat 20. XX w. Ostatnią propozycją jest trasa nr 6 „Postindustrialna-rowerowa”. Jak nietrudno się domyślić – inspiracją do jej utworzenia były wycieczki w ramach Alternatif Turistik.
Katowice - spacerkiem po południowej części centrum
"Katowice, miasto bycze, cztery domy, dwie ulice. No i stadion ten światowy, co się na nim pasą krowy". Taki wierszyk mi się przypomniał ;) Stadion akurat nie jest w Katowicach, ale w Chorzowie, a same Katowice to nie tylko Dworzec (szkoda, że kielichy mają zostać zburzone), Spodek, Rondo czy też Superjednostka. Ale to także troszkę ładnych kamienic, zabudowań po drugiej stronie torów (tej mniej znanej gościom stronie). Przedstawiam więc kolejny film - tym razem Katowice...
Na filmie m.in. okolice placu Andrzeja, Ulica Kościuszki, Archikatedra, Górnośląskie Centrum Kultury, Urząd Wojewódzki oraz Marszałkowski...
Tagi: katowice, pasjonauci, silesia, śląskie,
Dwa zimowe weekendy beskidzkie...
W czasie 2 marcowych weekendów powędrowałem sobie ze znajomymi po Beskidach.
Pierwszy weekend: Wyjazd w Beskid Mały. Planowo jednodniowy. Dojeżdżam autobusem do Gliwic. Tam znajomy mający mnie zabrać samochodem mówi, wtedy słowa (wtedy trudne do zrozumienia dla mnie).
Ale się tobie udało spakować do takiego małego plecaka... Ja mam chyba dwa razy większy.
Potem oczekując na znajomą w Rybniku zadaje drugie także trudne do zrozumienia przeze mnie pytanie:
A czy ty masz śpiwór?
Moja odpowiedź:
No... w domu mam....
I tym sposobem dowiedziałem się, że wyjazd miał być dwudniowy. Dojeżdża znajoma, która była tak samo poinformowana jak ja... Chwila zastanowienia:
Pojedziemy do Ciebie, pożyczę Tobie śpiwór, ręcznik itp...
Tagi: beskid mały, beskid żywiecki, potrójna, przegibek, racza, rycerka, rzyki,
50 minut w Zamościu...
Co można zobaczyć w Zamościu w ciągu 50 minut? Niewiele. Ale za to można się przekonać, że miasta tzw. ściany wschodniej też są piękne. I nawet lepiej odrestaurowane niż tych bogatszych regionów. Już podobnie mnie zaskoczyło centrum Przemyśla gdy wracałem z Ukrainy.
Nie wiem czy Zamość nie jest pierwszym miastem w Polsce, w którym nie było wielkiej liczby reklam przy sklepach w kamienicach... Tych reklam prawie nie było. Cudnie... nie wiem czy takie zarządzenie czy jeszcze nie zdążono po remoncie ich umieścić? Znacie inne takie miasta?
Ratusz akurat trafił mi się w remoncie. Schody leżały ponumerowane przed nim. Coś się dzieje. :)
Stare miasto jest otoczone (w dużej części) murami twierdzy. Tą najlepiej odnowioną było mi dane zobaczyć tylko przejazdem. W środku były umieszczone miejsca na sklepiki - jeszcze nie wszystkie zajęte.
Więcej zdjęć na picasie mej.
Tagi: zamość, zdjęcia, ściana wschodnia,
Europejskie Spotkanie Młodych w Poznaniu
Udało mi się parę dni temu być na Europejskim Spotkaniu Młodych Taize w Poznaniu.
Dojechałem tam lekko spóźniony (dwa dni? ;) ) - najpierw nocowałem w szkole, a potem u rodziny na Junikowie (którą serdecznie pozdrawiam :) ). Może ktoś pamieta jeszcze relację stopową (dostanie się autostopem do Taize we Francji - tam przeczytasz więcej informacji cóż to jest).
Pierniczony wpis...
Przed świętami zawsze odbywa się rodzinne strojenie pierników. I tym razem też zamieszczę fotograficzny efekt strojenia :) Czy są chętni do (tak jak w zeszłym roku) do podzielenia się efektami strojenia w innych domach?
Zachęcam też do zobaczenia pierników z 2008 i 2005 roku :) Coś mi się wydaje, że liczba maleje... Hmm...
Gliwice nocą w/z kościelnej wieży
Jakiś czas temu udało mi się być na najwyższym punkcie widokowym w Gliwicach: wieży kościoła Wszystkich Świętych. A że posiadałem też statyw (swój) oraz aparat (pożyczony) to zrobiło się kilkadziesiąt zdjęć :) No więc malutki wybór.
Jako że ta wieża jest oświetlona niebieskimi jarzeniówkami miałem nie lada problem z balansem bieli... Więc czasami wychodziły drzwi do piekieł...
Komunikacja miejska w Dublinie
Przebywając parę dni w Dublinie korzystałem z tamtejszej komunikacji autobusowej. I jest w niej parę rzeczy, których w Polsce nie znajdziecie. ;)
Raz, że jeżdżą autobusy piętrowe - ale to akurat nie jest jakieś dziwne. Najdziwniejsze są przystanki. Rozmieszczone są co około 200-300m. Tak. Jeżeli ucieknie ci z jednego przystanku to biegnąc jesteś w stanie wsiąść na następnym ;) Przystanki są na żądanie (chyba wszystkie). Przystanki są chyba tak rozmieszczone z powodu "lenistwa"?
Do tego na przystankach rozkład jest albo nie ma (zawsze możesz przejść na następny przystanek). Ale jeżeli już ten rozkład znajdziesz to będą tam podane godziny odjazdu z przystanka... początkowego danej linii. A pasażer samodzielnie musi określić, o której autobus przyjedzie. Ciekawe, co nie? Jeżeli autobusy jeżdżą w miarę często to pół biedy, ale jeżeli nie...
A jak wygląda kupowanie biletu u kierowcy? Wrzucasz do "lejka" drobniaki, podajesz kierowcy miejsce docelowe i zabierasz bilet. Kierowca nie wydaje reszty. Jeżeli nie miałeś drobnych to na bilecie masz kwotę o reszcie, którą możesz otrzymać w jakimś punkcie obsługi. Kupowanie biletu przebiega szybciej niż u nas ;)
No i oczywiście można sobie kupić bilety elektroniczne, jednodniowe, 3-dniowe, siedmiodniowe, wspólne z tramwajami LUAS, wspólne z kolejką podmiejską DART itp. Jak ja bym chciał wspólny bilet z koleją w GOP-ie...
Więcej o autobusach w Dublinie: www.dublinbus.ie/
Tagi: autobus, bus, dublin, komunikacja miejska,
Charleroi - czyli 4 godziny w Belgii
Uwaga: wpis nie chronologiczny, bo w kolejce czeka Portugalia, Barcelona i Dublin :)
Wracając z Dublina mieliśmy przesiadkę w Charleroi (około 60km od stolicy Belgii - Brukseli). Co by nie sterczeć kilku godzin na lotnisku wsiedliśmy do autobusu do centrum. Wcześniej w informacji turystycznej zaopatrzyliśmy się w darmową mapkę z opisem ciekawych miejsc (tylko czemu po francusku?).
Wyjeżdżamy z terminala, objeżdżamy lotnisko i mijamy... drugi terminal. Nie wiem kto wpadł na pomysł aby zamiast rozbudować lotnisko nowy terminal zbudować po drugiej stronie pasa (ten nasz był nowy, stary stał nieużywany).
Potem autostrada: Ring. Czyli coś czym można jeździć dookoła miasta tylko w jedną stronę. Ciekawe rozwiązanie. Za oknem cóż? Hałdy, familoki, stare zakłady przemysłowe, Szaro, brudno... Ej... Ale my przecież jesteśmy w mieście europejskim! To u nas nie jest tak źle jak się nam wydaje? ;)
Skocz do wody!
Portugalia. Porto. Okolice mostu "Ponte Dom Luis I" nad rzeką Duoro. Wczesny wrzesień. Słońce praży. Co można w słoneczną robić innego w taką pogodę jak nie skakać do wody? I to nieważne czy z mostu czy nabrzeża. W wielu różnych pozach.
Tagi: most, portugalia, rzeka, skoki, woda,
Portugalskie toalety
Zdjęcia przedstawiające toalety. 3 pierwsze to wystrój toalet w jednym z barów w miejscowości nad Oceanem Atlantyckim (w okolicy Aveiro). Aż chce się korzystać ;) Gdybym jeszcze wiedział cóż tam za wierszyki były na kafelkach wypisane... Pewnie "wychwalające" przeciwną płeć (odpowiednio w damskiej i męskiej).
Bar jakiś super nie był - nawet jedzenie jakieś takie "nie super". Wrażenie robiła tylko toaleta. Pierwszy raz wróciłem do toalety po skorzystaniu. I to na dodatek z aparatem.
Tagi: malunki, portugalia, toaleta,
← Wcześniejsze wpisy ↓



