Ręce wiszą na linie... Palenisko w Chorzowie
W weekend majowy (może za niedługo będzie wpis o nim) w Ogrodzieńcu przechodząc obok parku linowego zacząłem marudzić... "Chodźmy się powspinać... to nawet nie wygląda tak strasznie...". Dwie kobity (z lekkim lękiem wysokości) odwiodły mnie od tego pomysłu słowami: "Już nie zdążymy z Ogrodzieńca wyjechać". Ale obiecały, że pojedziemy do Parku w Chorzowie...
Pierwszy termin przełożony, bo jakaś tam "blondyna" powiedziała, że pojedzie, ale ostatecznie nie pojechała (jak zwykle). Na drugi jakoś ludzi też brakowało, ale... pojawiło się w Chorzowie 6 wspaniałych. 2,5 "silnych" mężczyzn, 3,5 pięknych kobiet... Jedna z ładnie zrobionymi paznokciami: "Ja się wspinać nie będę!".
Po wejściu do parku linowego widzimy jak na jednej z platform stoi dziewczyna (kilkanaście lat) i nie może się zdecydować czy skoczyć na tej linie jak Tarzan czy nie... Instruktor od tego momentu wszedł też na platformę i zaczął ją przekonywać, że da radę... Przejście troszkę trwało.
Poglądowo, jak wygląda Park Linowy "Palenisko" w Chorzowie: 3 trasy (różna trudność), kilka kolejek tyrolskich, różne przeszkody. No i to wszystko w miarę wysoko nad ziemią... Cytat: "Jakbym wiedziala, że tak będzie wyglądać w Chorzowie to bym w Ogrodzieńcu poszła". A niby się nazywa ten park "Pale-nisko". One wcale niskie nie są... Ale kij tam z wysokością... Były gorsze rzeczy (przynajmniej w moim wypadku).
Z dołu przejście wyglądało w miarę spokojnie... Niby wiadomo, że tu trzeba nogi postawić, tu zamienić, tu chwycić ręką... "No dobra... Kto idzie?". 3 mężczyzn idzie. Jako, że nasze ego jest strasznie wielkie to idziemy na trasę trudną... A co! Tamta dziewczynka przeszła to my nie? ;) Najpierw drabinka. Potem przejście na linie... Do tego momentu było spoko... Potem skok na linie (Tarzan!) na siatkę i wspinanie się po tej siatce. Przepinanie się karabinkami, gdy się wisi na tej siatce, na dodatek z liną od Tarzana między nogami, jakieś bardzo proste nie jest... Siła w rękach by się przydała... Mężczyźni to jednak kruche istoty...
Ciekawym doświadczeniem jest też zapomnienie przepięcia się karabinkami z liny na pętlę i wejście na platformę za szybko... :D Wtedy siedzisz na platformie, a lonża ciągnie ciebie w dół... Do tego można poznać po jakim wysiłku zaczynasz cały dygotać (z braku sił). Czas zacząć ćwiczyć jakoś ;)
Kolejna przeszkoda - strzemiona. Czyli wiszące liny z miejscem na postawienie nogi. I tak myśl jak to zrobić aby się nie kręcić. No i aby nie zrobić za dużego szpagatu. Bo potem bolą pachwiny... Oj bolą... Po tej przeszkodzie była możliwość zjazdu. Jeden z silnych mężczyzn stwierdził, że zjeżdża... Pierwszy już jakiś czas temu przeszedł, a ja powolutku... Węzły... Tutaj stwierdzono u osobnika zwanego adasiem brak mięśni rąk... Moje przejście przez tą przeszkodę polegało na zawieszaniu się na uprzęży... Jak się okazało później - złą technikę miałem. W końcu inżynier bez doświadczenia wielkiego ;) A z dołu krzyki: "Jak nie dasz rady to zjedź tamtą kolejką". W myślach: "Nie! Ja nie dam rady? Ja?" ;)
Kolejna przeszkoda - jakieś coś prostego, aż tak bardzo, że nie pamiętam co... Chyba chodzenie po linie i pytania z dołu: "Adaś, a czemu ty idziesz przodem, a nie bokiem?". A któż to wie :D Potem drabinka. W poziomie. Czyli znowu ćwiczymy rączki... Brakło mi 2 szczebelków. Poleciałem w dół... Znaczy kawalek bo byłem "zakarabinkowany". Zaraz kolejna porcja ćwiczeń na mięśnie nóg. I znowu szpagaty. Te latajace belki walą po nogach, ale w miarę leciutku, bo starałem się nie huśtać. Starałem się to nie znaczy, że się nie huśtałem.
Potem taka jeżdżąca platforma. "Uważaj na zęby!", "Że co? (wyskok) Aaaa..." ;) Potem rura i zjazd kolejką tyrolską ("Uważaj na zająca... kajś w trawie biega...") I koniec... Wreszcie koniec. Można się walnąć na trawie... Nie wiem ile to trwało ale to nie było 10 minut... Oj nie... Mięśnie bolą do dziś (jak będę na Igrach skakał za chwilę?). Ale było warto. Tylko jakbyście się wybierali to niekoniecznie od razu na trasę trudną...
Cena 20 zł. Wrażenia? Bezcenne. Mięśnie: jednak są... bo bolą...
Więcej informacji: Park Linowy "Palenisko" w WPKiW w Chorzowie.
Tagi:
chorzów palenisko park linowy wpkiw
← Testowa Opera 10 z trzynastego dnia miesiąca... ↓ Niuchanie krokusów w Dolinie Chochołowskiej →
Komentarze:
Dodaj swój komentarz:
W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.
*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)
**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)
* To jest lista
* Kilku elementów
- To jest lista
- Kilku elementów



honey # | dnia 15 maja 2009, o godzinie 13:14:28
Co tam park liniowy? Idź na ściankę wspinaczkową, potem chodź na nią regularnie, a potem sio w Sokoliki czy też – bliżej ciebie – w wapienie koło Zawiercia. Wrażenia nie do pobicia :)