Elektrociepłownia Szombierki murami was zachwyci...
Wstać rano. Wsiąść do autobusu do Bytomia. Po co? Na Kraftwerk :) A dokładniej do Elektrociepłowni Szombierki. W Bytomiu jesteśmy z Pawłem o 9:50, Andzia już czeka na dworcu autobusowym. Teraz ruszamy na dworzec PKP - pierwsze zdjęcie w tunelu, potem statyw i panoramka hali peronowej w Bytomiu - jedna z ostatnich w Polsce.
Przyjeżdża po chwili pociąg z Gliwic. z którego wysiada około setki osób - okazało się, że wszyscy specjalnie na Szombierki. 2 kobiety zamiast iść za tłumem poszły w przeciwnym kierunku ;) Telefonicznie trzeba je ściągnąć w naszą (dobrą) stronę.
Przechodzimy na przystanek wąskotorówki a tam tłum z aparatami i statywami. Paweł zrobił tylko jedno zdjęcie w czasie całego wypadu, bo: "jak zobaczyłem ile osób ma aparaty to mi się odechciało...".
Po kilkunastu minutach podjeżdżają 2 wagoniki pchane przez spalinową lokomotywę produkcji rumuńskiej. Powolutku upychamy się w wagonikach - organizatorzy mówili, że liczba osób ich przerosła. Widocznie ludzie są głodni przemysłowych wrażeń. W końcu to ludzie ze Śląska ;)
Po 10 minutach dojeżdżamy pod płot elektrociepłowni - teraz kawałek piechotą i jesteśmy na terenie Elektrociepłowni Szombierki - wielkiego ceglanego budynku z 1920 roku. W 4 około 40 osobowych grupach zaczynamy zwiedzanie - najpierw wchodzimy bramą pod wieżą zegarową na dziedziniec. Brzmi tak jakbyśmy wchodzili na zamek. W pewnym sensie tak to wyglądało. Nad nami góruje wieża zegarowa z 2 największym czterostronnym zegarem w Polsce (zaraz po PKiN w Warszawie). Z tym, że ten nie działa, bo gołębie obs... popsuły mechanizm ;)
Wchodzimy do budynku na "poziom zero" - witają nas koleby - wagoniki na szynie przymocowanej do sufitu. To tutaj odbiera się żużel oraz doprowadzana wentylatorami powietrze. Po drodze mijamy się z drugą grupą. która weszła innymi drzwiami ;)
I już jedna pani fotograf z Knurowa zdążyła się zgubić i wzywała pomocy telefonicznie ;) Byli też tacy, którzy przewodnika widzieli tylko w pociągu - mieli później tzw. indywidualne zwiedzanie z aparatem i statywem...
Potem klatka schodowa, obdrapane drzwi z napisem "wydział automatyki" i po 4-5 piętrach jesteśmy nad bunkrami na węgiel. Przechodzimy wzdłuż taśmociągu - nie patrzeć w dół. Przez kratki widać bunkry na węgiel. I wylot ich też... Potem wzdłuż drugiego taśmociągu (tym razem pod kątem) i znowu schody w tzw. wieży węglowej w dół. Tutaj trochę węgla leżało pod nogami. A znalazły się kobieta, która musiała ubrać białą kurtkę, aby pochwalić się odrzuceniem z siebie brudu... I nawet jakoś strasznie się nie ubrudziła.
Wychodzimy na halę z kotłami. Dwoma kotłami. A miejsca na kilkanaście ;) Zdjęcie tu, zdjęcia tam, włożenie głowy do kotła itp. Ciężko zrobić zdjęcie bez fotografa gdzieś w tle. Po hali latają gołębie. Tu złom, tam złom oraz tekst przewodnika "elektrociepłownia jest rajem dla złomiarzy".
Przechodzimy po schodkach na turbinownie. Wygląda ładnie (nie licząc nieotynkowanych ścian z jednej strony). W turbinowni jak sama nazwa wskazuje powinny być turbiny. No i są. A dokładniej jest. Jedna. I to jeszcze niedziałająca. Tym sposobem można wysnuć wniosek, że elektrociepłownia jest teraz tylko ciepłownią. I to działającą tylko latem :) Zimą działają Miechowice.
Wcześniej wspomniana turbinka jest turbinką Skody (nie Octavia ani Favorit). W latach swojej świetności była bardzo dobrą turbinką :) Ale jak się widziało turbiny (kręcące) w elektrowniach jądrowych to taka wrażenia już nie robi. Co najwyżej wyciska łezkę - jak ta technika idzie do przodu...
Pomieszczeniem obok jest także turbinownia. Z drewnianym dachem. Po co drewniany? Bo jakby coś strzeliło to miał służyć jako "wentyl bezpieczeństwa" aby mury wytrzymały. Mury to by wytrzymały i bez tego drewnianego dachu - "to jest wielka kupa cegieł - druga po Malborku" :)
Potem jeszcze zaglądamy do nastawni - oczywiście jak to na każdą szanującą się nastawnię odnajdujemy "kalendarz z panią w stroju roboczym". Andzia jest dokładna w jakimś pomieszczeniu odnajduję lepszy - "kalendarz z panią bez stroju roboczego". Może przewieszają jak nie ma wycieczek? ;) W nastawni akwarium, telewizor, kocher (co by se kartofle można było uwarzyć) no i kupa przycisków służących chyba do już do niczego ;) W jądrówkach była podobna ilość przycisków :D
Jeszcze w biurach zaglądamy do szafy dyrektora (umywalka), przechodzimy obok maszyny do pisania marki "Mercedes" oraz drzwi z napisami "Dla kobiet" i "Toaleta dla mężczyzn" (na jednych drzwiach) i wychodzimy na zewnątrz.
Krótki spacerek na wąskotorówkę, 10 minut jazdy i jesteśmy już pod dworcem. Potem spacerek obok Opery Śląskiej, kamieniczek bytomskich w kierunku rynku z Sukiennicami i Wawelem. Ani jedno, ani drugie na bytomskim nie zaobserwowane. Następnie przystąpiono do spożywania posiłku regeneracyjnego połączonego z rysowaniem macierzy sosem do pizzy. Polecam wszystkim zwiedzanie zabytków przemysłowego Śląska :)
Więcej zdjęć znajdziesz na mojej Picasie. Interesuje Cię kiedy znowu można się wybrać na Szombierki? Najwcześniej 29 marca 2009 - szczegóły na stronie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych.
← Szombierkowanie w Kraftwerk Oberschlesien - Elektrociepłownia Szombierki zaprasza ↓ Walentynkowa Opera + pokonanie aktywacji pluginów →
Komentarze:
Koval # |
dnia 02 lutego 2009, o godzinie 23:57:21
fajna wycieczka… przypomina mi się zwiedzanie browaru Lecha :D
adas # |
dnia 03 lutego 2009, o godzinie 00:00:20
@Sir_Iwan – Wagoniki są używane chyba zimą tylko. Latem są te bez szyb. Jakoś strasznie źle nie było. Ale jak następnym razem jak będę tam jechał to zrobię sobie wycieczkę samodzielną – znaczy odłączenie od grupy ;)
adas # |
dnia 03 lutego 2009, o godzinie 00:01:16
@Koval: Eee… Lech to nudy ;) Żywiec (albo Tyskie) to dopiero coś ;) Ja nie wiedziałem, że już aż w 3 browarach byłem :D
ours # |
dnia 03 lutego 2009, o godzinie 07:54:59
ha, jestem na drugim zdjęciu :> BTW bez statywu nie ma tam co jechać, chyba że się ma lustro z kosmicznym ISO i stabilizacją. U mnie lampa popsuła klimat prawie wszystkich zdjęć.
adas # |
dnia 03 lutego 2009, o godzinie 08:59:58
A Paweł do mnie przed wyjazdem: „Po co ci statyw… Przecież dałbyś radę bez statywu…” taaa… ;)
vip # | dnia 03 lutego 2009, o godzinie 10:56:56
Ajj. Kiedyś też byłem w elektrowni (Szczecin Pomorzany) i bez statywu ani rusz ;)
PS. Chyba wszystkie elektrownie wyglądają tak samo: szaro-pomarańczowo-zielony klimat :)
adas # |
dnia 03 lutego 2009, o godzinie 13:08:20
A zobacz Elcho w Chorzowie: http://adas.jogger.pl/2007/05/28/elektrocieplownia-elcho-w-chorzowie/ ;) Tam jest inaczej.
:)sss # | dnia 26 listopada 2009, o godzinie 23:33:48
i ani słowa, że to wszystko fotodej mmsilesia? nieładnie
Dodaj swój komentarz:
W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.
*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)
**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)
* To jest lista
* Kilku elementów
- To jest lista
- Kilku elementów



Kurna, zazdroszczę Ci takiej wyprawy, szczególnie tych nowych (nowych?) wagoników z GKW. ;) Jeszcze jakby mniejsze tłumy były to by było optymalnie. ;)
A tak BTW, zrobiłem kiedyś baardzo podobne zdjęcie hali dworcowej w Bytomiu. Też tam prawie nikogo nie było. ;)