adas@dziugger - jogger

Na grubie w Bielszowicach

dnia 06 stycznia 2009, o godzinie 21:39:02

Jako, że uwielbiam zwiedzać różne zakłady przemysłowe to bardzo się ucieszyłem z propozycji zjazdu do Kopalni Węgla Kamiennego "Bielszowice".

Pobudka na szychtę o 5 rano. Cza dojechać na Ruda z Gór... A to trwa... Parę minut po 7 jestem na miejscu (a stopy mi w autobusie 198 zamarzły). Wchodzimy na teren kopalni, należy się wpisać na listę i podpisać informację, że nie jesteśmy chorzy na: ... (dużo różnych chorób).

Informacja od przewodnika jakich ostatnio się zatrudnia pracowników ("Mamy piekarzy, stolarzy... I pełno takich tylko po gimnazjum. Na tych to trzeba uważać 3 razy więcej." "Rekordzista ma 19 lat i 4 dzieci a jednemu 21-latkowi matka przychodzi wszystko załatwiać w biurach..."). Potem przejście do pielęgniarki na pomiar ciśnienia. Z okna widok na cmentarz (taki widok mają górnicy jadący i wracający z dołu). Nieźle...

Budynek, w którym jest łaźnia, szatnie cały okafelkowany w stylu wczesnego PRL - ale nawet czysto. Przejście do szatni i odbiór: kasku, spodni, gumioków, koszuli flanelowej, jakiegoś filcowego (chyba) szaketu (znacie takie słówka? ;)), rękawic oraz onucy :) Onuce to dwie szmatki robiące za skarpety :D

Przechodzimy dalej: odbiór karty magnetycznej, lampy i aparatu ucieczkowego. Potem chwila instrukcji jak się tym posługiwać... (urwać tu, pociągnąć tam, pociągnąć tu, zatkać nos, wepchnąć do ust...). No to idziemy na nadszybie (po drodze podbijamy karty). Wchodzimy do tzw. Titanica (bo mokro) i zjeżdżamy z prędkością 15m/s na poziom 845. Po jakiejś minucie jesteśmy na miejscu, tzn. głęboko jesteśmy.

Wieje. Przechodzimy przez dworzec ("Uważać na kabel jezdny ten nad głową - bo was przypiecze"). Idziemy najpierw wzdłuż torów, potem wzdłuż taśmociągu. Po drodze mijamy nielicznych górników ("Szczęść Boże") i różne maszyny. Nad głowami mamy rurę doprowadzającą powietrze, szynę do przewozu różnych rzeczy, pełno kabli ("Ten kabel ma 6000V", "Ostatnio mamy plagę kradzieży kabli... próbują je przecinać pod napięciem").

Mamy tylko jedną drogę ucieczki - jakby tąpnęło to klapa... Dochodzimy na przodek przy kombajnie. Najpierw jeden z nas wchodzi na kombajn i mierzy stężenie metanu pod stropem. Potem uruchamiają kombajn i atmosfera staje się zapylona oraz głośna. Plujemy gdzie popadnie.

Na dzień mają zrobić 9m chodnika. A kombajnista przy uruchomianiu bawi się pękiem drutów i coś tam łączy... Nie wzięli kluczyka?

Samo dojście do przodka to jakieś parę kilometrów - po stabilnym podłożu, błocie, wodzie wlatującej do gumiaków... Tu trzeba się schylić, tam przeskoczyć, tu przejść po drabinie nad taśmociągami, po drabinie ułożonej w bajorze... Raz wieje chłodem, za kawałek ciepłem. Ogólnie wrażenie kopalnia robi mocne...

Po wyjeździe na powierzchnię zrzucamy buty, onuce, szaket i siadamy przy Żywcu, sznitach z tustym i ciastach... I nasz przewodnik opowiada różne opowieści. Nie będę ich tutaj przytaczał, ale napiszę, że rozmowy na dole dotyczą zazwyczaj "pewnej części kobiecego ciała". I tyle :) Tematu rozwijać nie będę...

Potem prysznic (3 razy wchodziłem pod prysznic, bo na klacie brudno, na szyi brudno itp...). A oczów nie miałem jeszcze nigdy tak zalotnie pomalowanych... Potem do szynku ("Chłopcze... ty się nie przyznowej, żeś jest ze Sosnowca...").

Więcej zdjęć w moim albumieoraz kogoś tam innego. Przepraszam za jakość zdjęć, ale nie mam iso 3200 a zapylenie też swoje robiło ;)

Tagi:

Komentarze:

Piotr Konieczny # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 10:33:32

Świetny opis :) Tam można się tak po prostu umówić?

adas # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 10:35:41

Nie można ;) Załatwione po znajomości. Najczęściej to rodziny górników tak mogą, szychy z Warszawy i my ;)

matipl # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 11:26:55

fajny wypad, tym z południa to dobrze :D

lato # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 14:09:46

Adasiu, opera 9.63 już jest a Ty nic nie piszesz?

adas # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 14:11:56

Jakoś nie miałem chęci ;) Bo tam same błędy bezpieczeństwa, których i tak nie rozumiem poprawiono ;) Wybaczysz?

Piotr # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 22:57:43

Opis piekny, ale tak co by Was mlodych ludzi od opowiesci gornikow i ich zartow, bo to narodek taki… hehe brak mi slow… no ale jakos stresik trzeba odreagowac! Tak wiec klatka wiecej jak 10 m/s nie moze jechac z ludzmi. BHP i prawo gornicze tak mowi. Z urobkiem to ile wlezie, ile olinowanie przy skipach i hamulce pozwola.
Jak ktos lubi to mozna sie tam zakochac. W PKE, szyb Sobieski jest najwyzsza sciana weglowa (4,8m) z najwiekszym kombajnem w Polsce. Oczywiscie scianowym.
Milosnikom polecam jeszcze:
1. kopalnia soli Polkowice-Sieroszowice
2. koplnia rudy miedzi Rudna
3. kopalnia zlota w Zlotym Stoku
4. kopalnia srebra i olowiu w Lutyni
5. KWK Bogdanka tez robi wrazenie (se prezes zazyczyl na peronie kosteczke brukowa na podszybiu!)

harry # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 23:09:30

Drogi pitrze przepisy pozwalaja ludzi wozic z predkośia 12m/s a skipy 16m/s ale wiadomo jak jest!

adas # | dnia 07 stycznia 2009, o godzinie 23:28:23

Ja prędkość podałem za przewodnikiem… Ale jakoś nie czułem niczego w żołądku, więc za szybko nie było… No chyba, że te 15 to było max… Ale nie wiem…

Piotr # | dnia 08 stycznia 2009, o godzinie 10:16:06

harry ty to masz 7 km do Polkowic nieprawdaz?

Waldi # | dnia 08 stycznia 2009, o godzinie 18:21:29

Koledzy z PWr już sie spierają nad prawidłowym wynikiem? Pozdrawiam górników i tyhc wyżej inżynierów górników :)

Dodaj swój komentarz:

W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.

*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)

**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)

* To jest lista
* Kilku elementów

  • To jest lista
  • Kilku elementów