adas@dziugger - jogger

Relacja autostopowa (część 1)

dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 17:10:43

4400 km, 25 dni, 3 osoby - autostopem. Noclegi w namiocie na stacjach, przy moście, na kempingach, w Taize, bez namiotu na plaży, u gościa z hospitalityclub, u 2 rodzin Moniki oraz w naczepie TIR-a. Kilkadziesiąt samochodów od staroci po limuzyny, 12 narodowości kierowców, kilka różnych języków w użyciu... Osoby biorące udział to: Anna/Andzia, Monika/Żaba oraz Adaś/Adaś ;) Więcej w kategorii Autostop na tym blogu.

Mapa poniżej przedstawia trasę drogi tam (a to z powodu ograniczenia Google Maps - przy większej ilości miejscowości się wykrzacza...). Po przybliżeniu widać nasze niektóre "odbicia" z autostrad ;) Zielone kropki to noclegi. W tym wpisie będzie opis wyjazdu tylko do granicy francuskiej. Na resztę trzeba poczekać... Cierpliwości. A teraz zachęcam do czytania :)

Gliwicki start

Początek 14. lipca na naszej uczelni: chwila oczekiwania na korytarzu i rozmowa ze sprzątaczką: "A wy przyjechaliście z wakacji sprawdzić czy się na studia dostaliście?". Widocznie strasznie młodo wyglądamy. Ale to dobry znak - kierowcy nie będą się nas bać. Następnie przejazd z rodzicami Moniki na zjazd z autostrady (Rybnicka w Gliwicach). Chwila pożegnań i Golf odjeżdża obrzucając nas błotem spod kół.

Pierwsza kartka (a jest już godzina 12:30): Wrocław. Piąty samochód i jedziemy z maturzystą z Wałbrzycha (przyszłym architektem) wracającym z jakiegoś konwentu gier fabularnych na Śląsku. Jesteśmy jego pierwszymi stopowiczami w jego niewielkim samochodzie. Słuchamy Trójki - może to właśnie dzięki niej nas zabrał (konkurs Wielki Wyścig właśnie trwał).

We Wrocławiu suszymy plecak Żaby wrzucony przez nią do rowu z wodą. Robimy też wejście do hipermarketu w celu skorzystania z ubikacji. Do tych samych toalet udały się 2 inne autostopowiczki (z plecakami w wózku sklepowym). Stacja benzynowa przy A4 na Bielanach w remoncie. Jakaś para w związku z tym stoi na autostradzie (niebezpieczne trochę). My wybieramy miejsce przed stacją (kawałek zakreskowanego asfaltu). 10 minut i zatrzymuje się samochód na nie polskich rejestracjach, z kierownicą po prawej stronie. Czyżby już trzeba było po angielsku nawijać?

Kierowca okazał się Polakiem mieszkającym w Oksfordzie. Jedziemy cały czas 100-105 na godzinę. A wszystkich wyprzedzamy. Po pewnym czasie dotarło do nas, że na liczniku są mile... A w radiu eska leci sobie piosenka: Manchester - Dziewczyna Gangstera. A spiker w radiu na jej koniec: "To był polski Coldplay...". Wraz z Andzią jak na zawołanie parsknęliśmy śmiechem.

Wysiadamy na skrzyżowaniu w Krzywej (A4/A18). I przed stacją benzynową jemy "obiad" kanapkowy. Na stację wjeżdża VW Transporter na niemieckich tablicach. "On będzie nasz!". No i się zatrzymał. Andzia po niemiecku pyta się czy potrafią mówić po angielsku. Oni po polsku odpowiadają, że po polsku też potrafią. 2 mężczyzn z Tarnowskich Gór :D (dla mniej zorientowanych - ja mieszkam w TG). Jedziemy do Drezna.

Drezno

Około 19 wysiadamy na stacji koło centrum handlowego Na stacji rytuał: oglądanie mapy i robienie jej zdjęcia. Wsiadamy w tramwaj i jedziemy na kemping po drugiej stronie miasta w celu zanocowania. Ale przejeżdżając przez centrum postanowiliśmy jednak wysiąść licząc, że gdzieś zanocujemy ;) No i zrobiliśmy sobie ponad półtoragodzinny spacer po centrum miasta. Miasta przepięknie odnowionego po nalotach dywanowych w czasie II wojny światowej. Ciekawostką w Dreźnie były wyświetlacze na przystankach autobusowych i tramwajowych z informacjami o najbliższych przyjazdach.

Po spacerze trzeba było dojechać na kemping. Tramwaj → przesiadka → autobus → i jesteśmy na kempingu. Recepcja zamknięta... Ktoś po niemiecku wskazuje, gdzie możemy się rozbić. Nie mamy żetonów na prysznice - trudno. Pozostaje umywalka. Kafelkarze w łazience nie byli zbyt dobrzy, bo woda stała w innych miejscach niż kratki odpływowe ;)

Halo Jola, Halo Hof (błądzenie po okolicach autostrad)

Wstajemy rano... Hmm... 9? I ruszamy autobusem o 10:30. Autobus → przesiadka koło dworca kolejowego → tramwaj → jesteśmy w miejscu, które wydawało mi się dobre do łapania stopa. Wydawało mi się. Robimy spacerek wzdłuż drogi, przestawiamy jakieś słupki drogowców, aby ewentualny samochód miał gdzie się zatrzymać. Nic z tego - idziemy dalej. Dopiero zatrzymuje się nam kobieta w Citroenie C3 z małym dzieckiem na przednim siedzeniu. Odważna, ale nie mówiąca po angielsku. Dowozi nas do Freibergu. Miasto obchodzimy piechotą na drugą stronę. Ktoś się zlitował i wywozi nas na zjazd na autostradzie. Ale na marny zjazd.

Dodam, że w mojej nomenklaturze stacje oraz zjazdy dzielą się na:

  • stacje i zjazdy
  • stacje i zjazdy lekko do dupy
  • badziewne stacje i zjazdy

To był badziewny zjazd. W dodatku z tablicą na Hof - miejscowość ta utkwiła nam głęboko w pamięci. Musimy łapać po przeciwnej stronie drogi - z braku lepszego miejsca. Jeden samochód zatrzymuje się ale po chwili odjeżdża. Czyżbym wystraszył? W końcu po wypróbowaniu kilku różnych kartek zabiera nas ktoś do Chemnitz - mały odcinek, ale zawsze to coś. Chemnitz to zjazd lekko do ... niczego. Bo mieszkańcy Chemnitz jadący w naszą stronę (HOF!!) wjeżdżają innym zjazdem po drugiej stronie miasta. A nuż się uda. Udało się tylko na kolejny zjazd w okolicy Zwickau. Zjazd poza moją nomenklaturą - 1 samochód na minutę. W okolicy 2 domy a przy płocie jednego stoi dziadek z lornetką i gapi się na nas. Jest to kolejne dziwne miejsce na łapanie stopa - wysepka na skrzyżowaniu :D

Ślepej kurze ziorko

Rezygnujemy - idziemy szukać noclegu. W okolicy jest stacja benzynowa (tzw. Autohof). Znajdujemy miejsce w lasku w okolicy stacji. Namiot rozbity i kobiety idą się obmyć. Na stacji spotykają Polkę, która proponuje nocleg w naczepie jej TIR-a. Polka i jej mąż mieszkają w Zabrzu. Andzia też ;) No to jak adaś wewnątrz naczepy pozamiatał to można nocować. Pierwszy raz w TIR-ze :)

Rano idziemy ponownie na ten niemiły zjazd. No i nic. Zmieniamy plan. I łapiemy coś do centrum Zwickau. Zatrzymuje się pierwszy samochód. Tfu... limuzyna. W środku starszy mężczyzna z wielkim Roleksem na ręku. Pokazuję na mapie wjazd, na który chcemy się dostać. Zabiera nas do tej wioski. Okazuje się, że tam nie ma wjazdu. Moja mapa jakaś dziwna ;) A że potrafił tylko po niemiecku to się nie dogadaliśmy aby nas tam wysadził - mielibyśmy troszkę bliżej. Zawiózł nas z powrotem na nasz ukochany wjazd na Hof. A dokładniej na skrzyżowanie 300m od tego zjazdu.

No nic. Łapiemy autobus do Centrum Zwickau i piechotą wychodzimy na drugą stronę miasta... Ach ten mój GPS w głowie ;) Zatrzymuje się nam Turek i podwozi nas kilkaset metrów do komisu. Mówi, że za "jakiś czas" będzie jechał na autostradę. Na razie dziękujemy i próbujemy łapać coś innego. Jeden niemiecki kierowca z rodziną przejeżdża obok nas 3-4 razy (chyba się zgubił). Za każdym razem pokazywaliśmy mu kartkę - oni i my się pouśmiechaliśmy do siebie ;)

Po pół godzinie zatrzymuje się nam terenowe Audi Q7. Z niego wyskakuje ten nasz Turek. No i jedziemy w okolice Plauen. Po drodze nie ma stacji benzynowej - wysiadamy na zjeździe. Jak zwykle badziewnym. Tam tablica kierunkowa na... oczywiście, że Hof. Tutaj zaczynamy sobie śpiewać (zmieniając imiona na Helga, Hans itp.) wierszyk:

Halo Jola, Halo Helmut. Das ist Jola. Das ist Helmut.

Nie jedzie nic, więc wyciągamy butlę gazową i przy autostradzie robimy sobie ciepłą herbatę, jakiś gorący kubek czy kisiel. Zmieniamy miejsce na inne aż w końcu wystawiamy kartkę do centrum. Pierwszy samochód się zatrzymuje (nowe BMW) i wywozi nas nawet na dobre miejsce za miastem (nadrabia drogi dla nas, bo inna droga była w remoncie).

Tam stoimy chwilę i zatrzymuje się zielony samochód Ford Fiesta zawalony zakupami. W środku uśmiechnięta Niemka pyta czy się zmieścimy. Daliśmy radę się zmieścić pomiędzy zgrzewkami napojów. Nawijała i się śmiała mimo, że ja i Monika nic nie rozumieliśmy a Andzia piąte przez dziesiąte :D Wysiadamy przy zjeździe autostradowym. Robię szybki bieg w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. Gdy wracam widzę z daleka TIR-a stojącego obok dziewczyn i mężczyznę zapinającego spodnie i pasek... O co biega!? Gość wyskoczył z rozpiętymi spodniami i mówiąc:

"Das ist szajse plac nach Sztutgart" (pisownia zasłyszana).

Po kilkunastu minutach jedziemy z parą aż 100km za Stuttgart. Chyba się Tirowiec pomylił ;) A my nazywamy tego stopa: "Ślepej kurze ziorko cz. 1". Po tej jeździe zachorowałem - cały czas przeciąg, więc się nie dziwię. To samo tyczy się klimatyzacji ustawionej na kilkanaście stopni niżej niż temperatura na zewnątrz... Zachęcam kierowców do postudiowania instrukcji klimatyzacji.

Zostajemy wysadzeni w lesie w okolicy miejscowości Horb. W miejscu gdzie pojawienie się ludzi pieszych powinno dziwić. I dziwiło przejeżdżających kierowców. Wyglądaliśmy jakby nas UFO wysadziło... Ruszamy pieszo w kierunku miejscowości. Po drodze łapiąc. Po kilkuset metrach jedziemy już z jakąś kobietą, która także nadrabia kilka kilometrów i zawozi nas do Lossburga. Tam mieszka rodzina Moniki - celem było odwiedzenie ich. Mamy adres, więc trafiliśmy.

Potem zostaliśmy nakarmieni, napojeni i ochrzczeni pątnikami: "Nam by się tak nie chciało.... Jesteście szaleni". Dyskusje prowadzone po polsku, niemiecku, śląsku i angielsku. Po angielsku dlatego, bo była tam też kuzynka Moniki z Kanady. Jej konstrukcje zdaniowe łączące 3 języki były genialne :) Jej ulubione słowo po polsku: durne. Stamtąd był napisany krótki wpis na bloga. Rozmowy, śpiewy a sen dopiero o 2. Rano szwarcwaldzkie śniadanie a po nim zostajemy podwiezieni do Strassburga przez góry Szwarcwaldu (jakieś 70km).

Czyli to już Francja.... Czekaj na dalszą część... :) W międzyczasie można obejrzeć zdjęcia z całej wyprawy w albumie Picasaweb. Dokładniejszą relację, spisała już Andzia. Marki samochodów, ilość samochodów itp ;)

Tagi:

Inne wpisy (poprzedni i następny):
← Dworzec kolejowy w StrasburguOpera 9.52 wydana →

Komentarze:

rasdel # | dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 18:25:35

No gratulacje za przemierzony czas i wysiłek ;]

adas # | dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 18:41:46

to na razie tylko 72 godziny ;)

Jajcuś # | dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 19:36:37

Fajnie. Ja tak sobie tylko po Polsce jeździłem, do tego samotnie… :)

vip # | dnia 17 sierpnia 2008, o godzinie 20:02:29

Faaajna wyprawa… Czekam na kolejne odcinki.

dorka # | dnia 20 sierpnia 2008, o godzinie 15:06:55

Hej adaś zapomniałeś napisac, ze sławny wierszyk:„Halo Jola, Halo Helmut…” wywodzi sie ode mnie:)....no żeby nie było:)

adas # | dnia 20 sierpnia 2008, o godzinie 15:13:47

Tak… Wierszyk Halo Jola, Halo Helmut nauczyła Monikę Dorka. A Monika nauczyła nas… Ha :)

NoVi # | dnia 26 sierpnia 2008, o godzinie 12:06:48

nno podziwiam na parwde :)

adas@dziugger - blog # | dnia 26 sierpnia 2008, o godzinie 12:50:38

Strasburg i Dijon czyli pierwszy kontakt z Francja (relacja autostopowa część 2)

Czytałeś pierwszą część relacji? Nie? Możesz przeczytać, albo chociaż przyjrzeć się mapie ;) Ten wpis dotyczy kolejnych kilku dni - pierwszy nasz kontakt z Francją, Francuzami, językiem, Marokańczykami, kierowcami autobusów. Od Strasb[...]

adas@dziugger - blog # | dnia 04 września 2008, o godzinie 20:00:43

Z Taize autotostopem na południe - autostopowa relacja, część 3

Pamiętasz co się działo wcześniej? Nie czytałeś? Jak tak można... Część pierwsza oraz druga relacji z wyjazdu autospowego Andzi, Żaby i adasia. Takie nasze wspólne 4500 km. Trochę mi powoli idzie relacjonowanie, ale cierpliwości nidy d[...]

adas@dziugger - blog # | dnia 04 września 2008, o godzinie 20:21:46

Z Taize autostopem na południe - autostopowa relacja, część 3

Pamiętasz co się działo wcześniej? Nie czytałeś? Jak tak można... Część pierwsza oraz druga relacji z wyjazdu autospowego Andzi, Żaby i adasia. Takie nasze wspólne 4500 km. Trochę mi powoli idzie relacjonowanie, ale cierpliwości nidy d[...]

Dodaj swój komentarz:

W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.

*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)

**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)

* To jest lista
* Kilku elementów

  • To jest lista
  • Kilku elementów