adas@dziugger - jogger

Kombajn w Chorzowie - zbieranie kur

dnia 29 lutego 2008, o godzinie 19:30:03

Poniższy tekst to "rękopis pisany w autobusach" znaleziony w zeszycie niedawno. Dotyczy koncertu w listopadzie zeszłego roku. Postanowiłem go upublicznić... Ku pamięci i radości tłumu czytelników.

15 listopada byłem w Chorzowie na koncercie Kombajnu zbierania kur po wioskach. Spisałem relację - tak dla pamięci. Koncert odbywał się w klubie Zanzibar w Chorzowie. Relacja nie dotyczy tylko koncertu Kombajnu ale także zespołu Phonebox oraz paru innych (niekoniecznie muzycznych) rzeczy.

Godzina 18 - autobus 820 z Tarnowskich Gór. Nowiutki Solaris (jeżdzący 2 dzień). Wsiadam i oglądam się czy jakiejś osoby wyglądającej na zmierzające na koncert są w autobusie. Nieważne, że nie wiem jak wyglądają słuchacze kombajnu. W każdym razie nikt kury nie wiózł ze swojej wioski. Gdzieś w okolicy Suchej Góry jakaś trójka osób wyglądała na takich z kurami w plecaku (jak się później okazało trafiłem ;) ). A w nowym Solarisie woda kapała mi z sufitu na kolano. Mam nadzieję, że to para kondensowała a nie, że nowy sufit przeciekał...

Wysiadłem na estakadzie w Chorzowie, chwilę poczekałem na znajomą kombajnistkę i ruszyliśmy w kierunku Zanzibaru. Wchodzimy - schody w dół, bar i dziewczyna z zap... biletemi... Klub w piwnicach, zimno, każde krzesło inne, każdy stół inny - wygląda tak jakby właściciel poprosił swoich znajomych o meble. Ma to swój klimat, ale szkoda, że trafiliśmy na krzesła pod którymi rozjeżdżały się nogi. Lekkość naszego ducha uchroniła nas przed upadkiem. Osobnym punktem może być ubikacja: koleżanka weszła do męskiego, jakiś gościu (sugerując się kobietą) do damskiego. Nie oznaczone drzwi ;) A ja gdy tworzyłem kolejkę do pisuaru usłyszałem taką rozmowę z tyłu:

- O... kolejka do pisauru.
- No jak zwykle.
- To co? lejemy razem
- Niee... Ja już z tobą nie leję...

No dobra. Gdzie koncert? A w takim małym pomieszczeniu, na małej i niskiej scenie. Przed kombajnem zagrał zespół Phonebox z Tarnowskich Gór (moje miasto). Zespół kojarzyłem z koncertu w Offensywie w Trójce jakiś czas wcześniej. Oraz tego, że załapali się na offensywną płytkę. Jeżeli na płycie ich piosenka "Second Station" średnio mnie przekonała to na koncercie już było lepiej :) Po prostu fajnie grali - nie wiem do czego to porównać - może to dobrze o nich świadczyć (nie kopiują) albo źle o mnie (słabo się znam ;)). W razie, cytując wokalistę: "Zapamiętajcie: Phonebox, P H O N E B O X" ;) Dopowiem jeszcze, że wszystkie piosenki śpiewali po angielsku a nagłośnienie w klubie było średnio złe. Było ich trudno zrozumienić - dopiero zrozumiałem jak śpiewali mnie więcej, że ma ją "popierniczone coś w głowach" ;)

Przy końcu koncertu zobaczyłem biegającą 10-letnią dziewczynkę, skaczącą po światłach na posadzce. Po pewnym czasie przyłączył się do niej "troszkę" starszy chłopiec z czapką na głowie i piwem w ręku. Piwo odłożył i zaczął skakać jak dziewczynka - gorzej mu szło. Okazało się, że to gitarzysta Kombajnu :)

Ktoś przyniósł krzesło, na którym usiadł Żagan (wokalista) i zaczął coś brzdękać na gitarze. Przed nim stała ta skacząca dziewczynka (a za nią ojciec - znajomi?) No i po cichutku zaczęli śpiewać kilka piosenek. W okolicy zaczęło się pojawiać coraz więcej osób - 3, 5, 10, 30... No i ten tłum też zaczął śpiewać wraz z dziewczynką. Reszta patrzyła dziwnie - bo nie widziała wokalisty zza tłumu ani go nie słyszała.

Jak zespół się podłączył to koncert rozpoczął się od Whisky Dżemu ("...gramy, fajnie jest, Rysiu spoczywa w pokoju..."), potem statki na niebie ("...zagraj mi to... no... tiruriru... no wiesz co...). A taki hit jak "Jest już ciemno" rozgrzał publiczność :) W końcu koncert się rozpoczął. Nie napiszę, którą piosenkę kiedy grali bo prostu nie pamiętam. Ale to co mieli zagrać to zagrali. Parę razy ktoś z tłumu domagał się jakiejś piosenki to mu go zagrali. Najdłużej czekał gościu tańczący na scenie na "Białe kwity".

Żagan z krzesła się nie ruszył. Gitarzysta w czapce czasami coś śpiewał, wydawał dźwięki jak muezzin czy też wykonywał dziwne ruchy rękoma (gitara → łokieć → czoło → gitara...). Drugi gitarzysta cały czas siedział na wzmacniaczu a basista po lewej zasłaniając perkusistę (trochę jakby obcego w zespole). Ważnym elementem koncertu były zamówienia dotyczące piwa: "Lila! Lila! Poczęstunek. Co? Już jest? Aaaa... Dziękujemy... :)"

Na początku Marysia (ta dziewczynka tańcząca) zaśpiewała "Krokodyle" i chyba "Roboty". Jeszcze parę razy była zapraszana do śpiewania ale odmawiała. Raz nawet słowami: "Nie, tego nie zaśpiewam, bo to głupie". Zaczęło się chwilę po 21 a trwało do 23:30 - dwie ostatnie piosenki stałem w kurtce - bo autobus jechał mi za chwilę. Ale żal było wychodzić - co chwilę słowa koleżanki "Wychodzimy już?" Zaraz... ;)

Po wyjściu na zewnątrz powitała nas śnieżyca - czyli biało wszędzie. Autobus 830 spóźniony jakieś 10 minut i w domu chwilkę po północy się pojawiłem. Jak ktoś będzie miał okazję iść na koncer Kombajnu do zbierania kur po wioskach to zachęcam. Może traficie na taki na którym wokalista jednak będzie mniej zmęczony i nie będzie siedział na krześle. A na youtube jest umieszczonych kilka filmików z tego koncertu w marnej jakości.

No i na tym urywa się rękopis... Przepraszam za umieszczanie takich archeologicznych znalezisk na blogu... ;)

Tagi:

Komentarze:

n # | dnia 12 stycznia 2009, o godzinie 00:38:15

http://tailofdogma.blogspot.com/2007/11/blog-post.html

Dodaj swój komentarz:

W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.

*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)

**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)

* To jest lista
* Kilku elementów

  • To jest lista
  • Kilku elementów