adas@dziugger - jogger

Ps do sprawy Wikipedia vs IPN

dnia 29 września 2007, o godzinie 08:16:09

Jako takie małe "p.s." prawie przekleję swój komentarz z forum gazety.pl. Chodzi o artykuł w serwisie gazeta.pl dotyczący wykorzystywania Wikipedii jako źródła informacji przy tworzeniu katalogów osób IPN-ie. I moje zdanie jest takie, że gazeta.pl zrobiła z tego za dużą zadymę (po prostu chciała instytutowi napsuć trochę krwi - zgodnie ze swoją linią).

Komentarz był o tytule: "Ja trochę pobronię IPN-u ;)" i brzmiał mniej więcej następująco:

Informacja, że informacja pochodzi z Wikipedii jest podana na drugim miejscu, czyli może sposób poszukiwania informacji przez historyka IPN-u był następujący:

  • historyk poszukiwał informacji o danym delikwencie w internecie
  • znalazł informację w Wikipedii
  • następnie zaczął poszukiwać jakiegoś bardziej wiarygodnego źródła - i trafił na książkę
  • jako źródła podał książkę oraz Wikipedię (jako miejsce najpierw gdzie znalazł informację)

Gorzej by było jakby podał tylko Wikipedię jako źródło. Wtedy mógłby trafić na informację błędną. A tak internetowa encyklopedia ma reklamę ;) No i poszła w świat nauczka na przyszłość, która się też np. studentom przyda - nie korzystaj z Wikipedii jako z jedynego źródła przy naukowych pracach bo ciebie gazeta zje ;)

Tagi:

Komentarze:

ols # | dnia 29 września 2007, o godzinie 08:58:43

Wiesz, kompletnie mnie nie obchodzi w jaki sposób (nie)rozumiewał opłacany z moich podatków pracownik IPN. Bardziej interesuje mnie, że po prostu instytucja dała systemowo ciała.
A sama zadyma była zupełnie słuszna i niezwykle pomogła Wikipedii, zresztą wcale nie była w nią wymierzona.
Słuszna, bo:

  • obnażyła niskie kompetencje IPN, który powinien jednak opierać się na źródłach, które przecież potrafią obrabiać (pracują w nim historycy, tacy po studiach, na których na pewno mieli przedmiot „metodologia badań”)
  • zapobiegła wcale nie zmyślonej sytuacji, gdy czyjaś złośliwa edycja w Wikipedii (np. dopisanie politykowi przeszłości w tajnych służbach) staje się pretekstem do wrzucenia człowieka na jakąś oficjalną listę agentów/żydów/iluminatów

  • Pomogła bo:
  • zmusiła bardzo wiele osób do refleksji pt. ‘to jak jest z tą wikipedią i zawartymi w niej treściami’ (np. od poniedziałku ta instrukcja trafia do naszego wewnętrznego obiegu jako obowiązująca)
  • na pewno zwiększyła zainteresowanie samą Wikipedią

adas # | dnia 29 września 2007, o godzinie 09:49:25

ols: ale to nie zmienia faktu, że dla tego pracownika (jednego, bo w 2 czy 3 miejscach była źródłem Wikipedia) internetowa encyklopedia nie była jedynym żródłem. Sprawdził gdzieś jeszcze – w taki sposób powinno się korzystać z tej encyklopedii. Ktoś to kiedyś nazwał ładnie: „Wikipedia – encyklopedia pierwszego kontaktu.” A tym wypadku Wikipedia robiła za źródło informacji, które pewnie można było pewnie znaleźć też w encyklopedii PWN-u. A nawet jakby ktoś dopisał na wiki jakąś agenturalną przeszłość komuś to historyk poszukałby drugiego źródła – i by go pewnie nie znalazł. I kompetencji historyków na tym przykładzie ocenić się nie da. Dodam jeszcze, że nie miałem takiego przedmiotu jak „metodologia badań”, więc mogę nie wiedzieć czy tam był zakaz korzystania z Wikipedii ;)

Krzysztof Burghardt # | dnia 29 września 2007, o godzinie 10:08:03

Nawet jeżeli poszukiwania zaczęto od Google, nawet jeśli artykuł w Wikipedii był na pierwszym miejscu, nawet jeśli był medalowy… to nadal nie jest to źródło i podawanie takiego („wtórnego”) artykułu czy książki, jako źródła to dla człowieka, który studiował i przygotowywał na studiach artykuły (nie takie do „Gazety.pl”, ale nico poważniejsze) straszny wstyd.

Jeśli w artykule w Wikipedii były na końcu jakieś źródła, to należało się z nimi zapoznać i ocenić ich wiarygodność i przydatność. Wikipedia, ani żadna inna encyklopedia nie może być „źródłem” dla nikogo, kto ma maturę. Jeśli książka i encyklopedia są dla kogoś źródłami, to ja dziękuję za takich naukowców. Warto też zapytać gdzie są źródła. Gdzie są dokumenty SB? Gdzie są zeznania i stenogramy przesłuchań? Gdzie jest lojalka? Bo to są źródła!

Jeśli IPN, mający tony akt, ma się opierać na Wikipedii, i książkach jako źródłach to może czas na przerobienie ich archiwum na papier toaletowy „PRL”? ;) Innego zastosowania dla swojego archiwum zdają się nie widzieć nawet pracownicy IPN.

mateusz # | dnia 29 września 2007, o godzinie 13:23:39

Krzysztof Burghardt, czy tak ciężko zrozumieć, że w bibliografii została użyta także książka, która była źródłem dla Wikipedii? Nie trafia to?

ols # | dnia 29 września 2007, o godzinie 21:43:15

Zrozumieć łatwo, ale po kiego kija tę Wikipedię wtedy umieszczać wśród źródeł?

adas # | dnia 29 września 2007, o godzinie 21:46:51

Może chciał mieć „czyste sumienie” – w końcu informacje znalazł w Wikipedii i chciał jej w ten sposób podziękować... Wiem naciagam…

Dodaj swój komentarz:

W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.

*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)

**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)

* To jest lista
* Kilku elementów

  • To jest lista
  • Kilku elementów