Coma w spoconym Wiatraku
Wczoraj w Wiatraku w Zabrzu był koncert Comy. Byłem :) Gardło mnie boli od krzyczenia (śpiewać nie potrafię) - chociaż już mi lepiej (z gardłem, nie ze śpiewem). Coma grała przez ponad 2 godziny.
Wszystko co miało być było. Chociaż nie... brakowało mi "Ostrości na nieskończoność" i "Zaprzepaszczonych sił...". Zaczęli o równej 20 i do 21:40 grali cały czas. Potem sie schowali - sala chciała bisa. Zanim się znowu pojawili minęło parę minut (ja już nadzieję traciłem). Podobnie parę minut po 22 się schowali - znowu prośby i krzyki o bis... Ale nic to nie dało... Szkoda...
A Wiatrak jest dziwnym miejscem. Wiatraka żadnego w nim/na nim nie ma (albo nie widziałem). A w sali było strasznie duszno... Bardzo strasznie. Tak strasznie, że po kilkudzięsiaciu minutach byłem cały mokry. I to mokry nie od wody, którą lali ludzie ze sceny ludzi pod sceną (z takich 5 litrowych baniaczków). Ta woda do mnie nie doleciała - może tylko jakieś kropelki. Zresztą nie tylko ja. Zamiast piwa (które było po 5 zł...) wolałem kranów z ubikacji... Znaczy z umywalki ;) Niech założą w tym wiatraku jakieś wiatraki, bo te 4 okienka to za mało.
Koszulkę później wykręciłem na przystanku tramwajowym pod Wiatrakiem - a było tak nam tam ciepło, że chcieliśmy wejść na teren pobliskiej elektrociepłowni i podgrzewać parę wychodzącą z kotła. Entalpia tej pary przed wpuszczeniem do turbiny by wzrosła. Sprawność także. Ehh.. zboczenie to chyba jest już...
Zostawiłem plecak w szatni. Dostałem papierowe kółeczko z numerem 117 i logiem tyskiego. Schowałem to do kieszeni. No i po koncercie wyciągnęłem - cyferki znikły, papierem się troszkę zmoczył. A pani nie chciała mi plecaka oddać... Ehh... Papierowe numerki są do... niczego... Musiałem czekać i opowiadać co w plecaku jest...
Komentarze:
adas # |
dnia 24 czerwca 2006, o godzinie 18:18:37
> a z hiciorów brakowało jeszcze "Dalekiej drogi do domu"
Było - jako pierwsza piosenka... Albo ja już się nie mogłem połapać... A co do wiatraka to mówisz o tym, który technicy Comy chcieli zawłaszczyć?
> o ile mnie pamięć nie myli to żeśmy się trzęśli z zimna... a ja napewno ;)
Kto się trząsł to się trząsł :P To co było z tą eletrociepłownią?
Pati # | dnia 05 kwietnia 2009, o godzinie 15:30:08
Mi sie tam zdaje ,ze pierwsza piosenką była „Wola istnienia” ,póżniej „ Lśnienie” ,„Pierwsze wyjście z mroku” ,„Sierpień” itd.. chociaż kolejnośc mogłam pomylić ,przy ich tempie :D
Co do duszności ,to sie zgadzam ,bo ja rano wyciagneła koszulke z torby to była cała mokra ,a wczoraj to już nawet nie wspominam .
Cena piwa normalna .. jak już dałeś 35 zł za bilet ,to na piwko tez Cie pewnie było stać :P
Pati # | dnia 05 kwietnia 2009, o godzinie 15:31:04
Aaa..a;e ze mnie głuprk ,nie zauwałzyłam,że Ty masz tu koncert sprzed 3 lat :P
Dodaj swój komentarz:
W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.
*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)
**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)
* To jest lista
* Kilku elementów
- To jest lista
- Kilku elementów



Andzia # | dnia 24 czerwca 2006, o godzinie 18:02:25
"Zaprzepaszczone..." grali na samym wstępie ale tylko przygrywkę gitarową i zaraz przeszli do "Pierwsze wyjście z mroku", a z hiciorów brakowało jeszcze "Dalekiej drogi do domu"
A wiatrak jednak na Wiatraku jest, tylko oczywiście patrzyłeś nieuważnie albo w ogóle nie patrzyłeś i nie zauważyłeś ;)
"I to mokry nie od wody, którą lali ludzie ze sceny ludzi pod sceną" - chyba najbardziej zakręcone zdanie w całym wpisie;)
"A było tak nam tam ciepło, że chcieliśmy wejść na teren pobliskiej elektrociepłowni..." - o ile mnie pamięć nie myli to żeśmy się trzęśli z zimna... a ja napewno ;)
potwierdzam - zauważyłam u Ciebie zboczenie zawodowe ;)
na podsumowanie przydługawego komenta - i tak było fajnie :)