Na Śląsku nic nie żyje...
Jadę sobie dzisiaj autobusem 112 do Gliwic i jakieś 3 kilometry przed Gliwicami z okien tego pojazdu dojrzałem stado około 30 saren. Znajdowały się jakieś 200 - 300 metrów od drogi i się przemieszczały stadnie ;). Sarbny wcześniej widziałem, nieraz przed nimi hamowałem samochodem. Ale nigdy takiego stada nie widziałem.
A po jakichś 3 minutach jazdy obok autobusu zaczął lecieć ptak. Przez jakieś 10 sekund. Nie był to ani wróbel ani gołąb... tylko cos drapieżnego. Jakiś myszołów lub Sokół.
A wszytko to parę kilometrów od takiego wielkiego miasta na Śląsku. A podobno na Śląsku oprócz górników i hutników nic nie żyje ;)
Komentarze:
Malin # | dnia 17 lutego 2005, o godzinie 10:43:49
Te wszystkie hasła o zatruciu Śląska powoli przestają być na czasie. Śląsk zaczyna być coraz czystszy. Wystarczy tylko zwrócić uwagę na to, że coraz częściej w centrum Katowic można spotkać sroki, których jakiś czas temu w ogóle tutaj nie było.
Ania # | dnia 19 kwietnia 2006, o godzinie 11:14:00
No cuż....... ja to tam mieszkam w centrum i na przeciwko rok temu przyleciał sobie sokół i miał tam pisklaki... z i drugim no nieżle. podglądałam je przez lunete:P
Dodaj swój komentarz:
W komentarzach działa formatowanie tekstu Markdown. Dowiedz się jak z tego korzystać.
*To jest tekst z emfazą* - To jest tekst z emfazą (<em>To jest tekst z emfazą</em>)
**To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')** - To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany') (<strong>To jest tekst z większą emfazą ('wykrzyczany')</strong>)
* To jest lista
* Kilku elementów
- To jest lista
- Kilku elementów



Dukem # | dnia 16 lutego 2005, o godzinie 19:24:35
e, jeszcze ja tam żyję. Choć chyba można mnie zakwalifikować do jelonków :P